kajaki
forum
sklep

Wielka wyprawa rowerowa

Piotr Milaniak wyrusza właśnie w rowerową podróż dookoła świata. Przygotowywał się do niej podróżując przez Kirgizję, Indie, Pakistan, Tybet, Chile i Boliwię. Nie spieszył się. Na rowerze trzeba mieć oddech...

Wielka wyprawa rowerowa
Salar de Uyuni – solnisko w Boliwii

Wyprawy rowerowe Piotra Milaniaka

• Rok 2000 - Wielka Brytania (przez Niemcy, Holandię, Belgię oraz Francję)
• Rok 2001 - Ukraina (Karpaty)
• Rok 2002 - Austria (Alpy)
• Rok 2004 - Kirgizja (Tien Shan)
• Rok 2005 - Ukraina (Karpaty)
• Rok 2006 - Indie (Ladakh, Himalaje)
• Rok 2007 - Pakistan (Karakorum), Chiny (Tybet Zachodni)
Rok 2008 - Ameryka Południowa - Puna de Atacama , Altiplano ( Chile-Boliwia)

Laureat Grand Prix wystawy FotoGlob podczas finału Nagrody Kolosy 2008.

data publikacji: 2010-06-26

autor:
Iwona Muszytowska-Rzeszotek

Zwinka.pl: Skąd wzięła się u ciebie pasja samotnego pedałowania i wypraw rowerowych?

Piotr Milaniak: To zabawne, ale moje pasje wycieczek po górach zaczęły się nie od miłości do dwóch kółek a wycieczek pieszych po górach z ojcem. Gdy byłem mały, na rowerze jeździć nie chciałem, płakałem i w końcu rodzice mój rowerek sprzedali. Miałem wtedy 3 lata, więc niewiele pamiętam. Dwa lata później rozpoczęła się moja przygoda z górami. Tata bardzo skutecznie zaraził mnie tym włóczęgostwem. Gdy miałem 15 lat, po górach przestałem chodzić. To był okres imprez i kolegów. Do pasji wróciłem na studiach. Wybrałem się na rowerze do Anglii. W porównaniu z innymi późniejszymi wyprawami rowerowymi, to był tylko epizod w moim życiu. Trasę pokonałem w 14 dni. Dojechałem do przyjaciela w Londynie i okazało się, że nic nie pamiętam, bo za szybko jechałem. Dlatego teraz jeżdżę inaczej. Wystarczy mi 5 km na godzinę. Nie śpieszę się, robię postoje, rozglądam się i rejestruję miejsce, w którym się znajduję. Jednak nie brakuje mi w czasie wypraw dyscypliny. Dla mnie dalekie wyprawy, to jak codzienne wstawanie do pracy. Jest czas na pokonanie trasy, jest czas na przerwę.

Zwinka.pl: Samotność na trasie ci nie przeszkadza?

Piotr Milaniak: Nie da się ukryć, że po tygodniu sam ze sobą w drodze do Anglii, bardzo tęskniłem za kontaktem z ludźmi. Tak samo było, kiedy wybrałem się na wyprawę rowerową w Bieszczady albo ukraińskie Karpaty i Andy. Wtedy jednak, jeżdżąc po górach, poczułem jak bardzo fascynuje mnie taka przygoda. Rozłożyło mnie to na łopatki.

Zwinka.pl: Ale zdarza ci się towarzystwo?

Piotr Milaniak: Dwukrotnie na wyprawy rowerowe wybrałem się z przyjaciółką. Najpierw w góry Tien Shan w Kirgizji, potem były Indie czyli Ladakh i Himalaje. Tak naprawdę tylko w czasie takich samotnych wypraw albo w dwójkę, masz szansę nawiązać kontakt z innymi ludźmi. Szczególnie pamiętam ludzi w Kirgizji. Otwartych, ubogich, ale takich, którzy dzielili się ostatnim kawałkiem chleba. Tybet w kierunku Chin pokonałem z napotkanym w trasie Scottem, potem nasze drogi się rozjechały. Takich pasjonatów rowerowych na trasie jest wielu. W Tybecie spotkałem młode małżeństwo ze Szwajcarii. Sprzedali dom, aby móc spełnić swoje marzenie o rowerowej podróży. Ich plany po drodze bardzo się zmieniły, bo Natalie zaszła w ciążę. Był też Chińczyk Heri podróżujący po Chinach samotnie na rowerze. Wodę woził w baku po paliwie. Był bardzo biedny. Ze Scottem kupiliśmy mu zapas jedzenia na trzy tygodnie. Tyle mogliśmy zrobić. Pamiętam Nilsa ze Szwajcarii, który jechał nad Ocean Indyjski, aby popływać tam kajakiem i łowić ryby. Najstarszą rowerzystkę spotkałem w Boliwii. Miała 60 lat. Była fascynująca. Wspominała, swoje wojaże w latach 80-tych, kiedy jechała na Nordkapp, co dwa tygodnie przysyłali jej dętki. Takich historii mam wiele. Z wieloma osobami do dziś utrzymuję kontakt.

foto
W drodze do Tybetu, zamiast w namiocie można przespać się na łóżku pasterskim

Zwinka.pl: Co decyduje o tym, że wybierasz się w jedną albo drugą stronę?

Piotr Milaniak: Planowania nie lubię, ale wybierając trasy po górach, sprawdzam dostęp do wody. To jest dla mnie podstawa. Tak naprawdę nie przeglądam nawet przewodników, w obawie, że wyląduję na drodze pełnej turystów.

Zwinka.pl: No to jak przemieszczałeś się po Boliwii czy Indiach. Na lotnisku wsiadłeś na rower i pojechałeś w kierunku wylosowanym na zasadzie „orzeł czy reszka"?

Piotr Milaniak: Tak to wyglądało. Miałem plan, aby pokonać andyjski płaskowyż Puna de Atacama, po Tybecie jedno z najbardziej niedostępnych miejsc. Wiedziałem, że po drodze zaliczę płaskowyż Altiplano, bo jak jest na trasie to trzeba go przejechać, potem Andy w Boliwii. Ten kierunek był atrakcyjny i tam pojechałem. Miałem mapę i GPS. Ale raczej go nie wożę. Mapa wystarczy, tam jest i tak niewiele dróg. A dla mnie to są dodatkowe 200 gr bagażu i jeszcze dodatkowe baterie paluszki. I plącze się to wszystko niepotrzebnie po sakwie.

Zwinka.pl: Ile masz rowerowych wypraw za sobą - tych ekstremalnych?

Piotr Milaniak: W 2004 roku była Kirgizja, 2006 roku Indie czyli Ladakh w Himalajach, 2007 roku pokonałem Tybet. To była trasa z Karakorum w Pakistanie w kierunku Chin. A w 2008 roku Ameryka Południowa Chile, Boliwia.


czytaj więcej:

123

kategorie: wywiady rowery podróże góry Azja

fotofotofotofotofotofotofotofotofotofotofotofoto
Polub zwinkę:
komentuj zostaw komentarz:
podpis: *




turing < przepisz tekst z obrazka po lewej




aktualnie brak komentarzy, możesz być pierwszy!
 
zobacz też:
podobne artykuły:
Prijon taifun - kajak legenda
Test najstarszego kajaka polietylenowego świata
Ostrza szalonego Muramasy
Niezwykła wystawa japońskiego uzbrojenia w Kamienicy pod Gwiazdą w Toruniu
Camino tinto - dzień 18
Camino długo wchodzi do Leon. I dobrze, bo Zając kuruje się idąc.
Richter Expedition Aconcagua 2011
Łukasz nie widzi, Piotr nie ma płuca, 29 stycznia zdobyli Aconcaguę!
Zanim pamięć pożre tundra
Rozpoczęły się zdjęcia do filmu dokumentalnego o Workucie
Kilimandżaro zdobyte, przygoda trwa!
Akcja "Marzenia bez granic" - pierwszy cel zrealizowany!
Wschodni kraniec Europy
Bajdarata
Ujście rzeki Bajdaraty do Morza Karskiego
Camino tinto - dzień 17
Kto na Camino pierwszy wpadł w trans? Zając, oczywiście. Słuchacz liści.
Wszyscy święci świata
O obrzędach pogrzebowych w różnych częściach świata opowiada dr. Zdzisław Preisner
Camino tinto - dzień 16
Czyżby nagle zrobiło się z górki?
Szczeliniec - szczyt Gór Stołowych
Na Szczeliniec w Góach Stołowych wspięło się aż dwóch monarchów...
 
© zwinka.pl 2019, portal podróżnika, podróże, wyprawy, przygody | o nas | kontakt | współpraca | zasady | partnerzy | polityka prywatności | regulamin | podążaj za zwinką na