kajaki
forum
sklep

Wózek, Spitsbergen i ja

Leszek Bohl, niepełnosprawny maratończyk i podróżnik, honorowy reporter zwinki i nasz przyjaciel opowiada o swojej samodzielnej zimowej wyprawie na Spitsbergen.

Wózek, Spitsbergen i ja

Leszek Bohl - toruński maratończyk, podróżnik, radioamator. Po wypadku komunikacyjnym przykuty do wózka, siłę i chęć do życia znalazł w sporcie. Na handbike'u, czyli trójkołowym rowerze napędzanym siłą ramion, ukończył 14 maratonów, w tym - jako pierwszy - pokonał ekstremalny Maraton Komandosa (po oryginalnej, przeznaczonej dla zdrowych biegaczy, crossowej trasie). Od lat uczestnicząc, mimo dodatkowych problemów z cukrzycą, w imprezach biegowych w Polsce stał się wizytówką aktywnej niepełnosprawności, wzorem dla wielu osób na wózkach. Ostatnio zafascynowany podróżami do Arktyki. W lutym 2014 r. bez pomocy opiekuna wyruszył do Laponii, gdzie spędził tydzień w zasypanej śniegiem drewnianej chacie. Niedługo po powrocie zatęsknił za Arktyką, wybrał się zatem na Spitsbergen.

Obecnie Leszek planuje kolejną zimową wyprawę w rejony arktyczne - więcej informacji na stronie podróżnika:

Polecamy także materiał z letniego, samochodowo - motocyklowego wypadu do Finlandii:

data publikacji: 2014-05-14

autor:
Leszek Bohl

Oslo. Po przylocie z Gdańska przede mną dziewiętnaście godzin przerwy na lotnisku w oczekiwaniu na lot do Tromso. Wszyscy pasażerowie opuszczają samolot i zabierają swój bagaż - koniec Unii Europejskiej. Przed powrotem do samolotu przejdą szczegółową odprawę celną. Mnie policja oszczędza, zabierają tylko dokumenty, mogę pozostać w samolocie. Wstawia się za mną sympatyczny kapitan samolotu linii SAS, twierdzi ze śmiechem, że pierwszy raz wiezie zimą na Spitsbergen faceta na wózku.

Z Oslo lecimy, łącznie z przerwą w Tromso, cztery i pół godziny. Piękne widoki. Magia Arktyki - jak w baśni. Lądujemy na Spitsbergenie, czeka na mnie przedstawiciel Polonii – Jarek Zajączkowski, wspaniały człowiek mieszkający na Spitsbergenie od 14 lat. Pomaga mi na prośbę szefa gdyńskiej firmy ROBERTS, znanego w świecie producenta ubiorów dla polarników i himalaistów. Czeka również samochód firmy SVALBARD MAXI TAXI AS, której zleciłem transport podczas mojego pobytu na Spitsbergenie. Firma rewelacyjna, dysponująca specjalistycznymi samochodami, zawsze na czas, co do sekundy.

Jarek organizuje mi spotkanie z tutejszą Polonią, niezbyt liczną - sześć osób. W większości to pracownicy naukowi polskiej stacji polarnej. Ilona Wiśniewska jest pracownikiem naukowym Svalbard Muzeum. Umożliwia mi sfotografowanie całej ekspozycji. Można podziwiać tu liczne eksponaty związane z historią Svalbardu, czyli norweskiej prowincji arktycznej, obejmującej archipelag Svalbard (którego największą wyspą jest właśnie Spitsbergen). Sporo tu wypchanych przedstawicieli arktycznej fauny. Są eksponaty związane z historią miejscowego górnictwa i lotnictwa, a nawet chaty podróżników i traperów. Dziwne wrażenie robi wielki zbiór narzędzi służących do połowów wielorybów. W XVIII wieku było ich tu tak dużo, że statki miały problem z manewrowaniem. Podczas masowych polowań wybito wówczas niemal całą populację...

 

 

Następnego dnia Jarek organizuje i funduje wyprawę skuterami na lodowiec. Jedziemy jego prywatnym skuterem najlepszej na świecie marki, jeśli chodzi o warunki arktyczne - ARCTIC CAT TURBO. Dołączają do nas na swoich skuterach ludzie z Polskiej Stacji Polarnej w Hornsundzie: Justyna, Tomek i Artur. Pogoda niespecjalna; zimno, pada śnieg i potwornie wieje wiatr. Tak zostanie już do mojego wylotu z Svalbardu. Mamy ze sobą cztery karabiny. Zgodnie z przepisami prawa ustanowionego przez gubernatora Svalbardu, nie wolno oddalać się poza miasto bez broni. To w związku z ogromną liczbą niedźwiedzi polarnych, zamieszkujących tutejsze regiony.

foto

Na lodowcu niebiańskie widoki. Zwiedzamy pierwszą na tych terenach kopalnię, wyrytą w zboczu lodowca w 800 roku przez... Hiszpanów. Odwiedzamy groby podróżników i górników usytuowane na lodowcu. Od 70 lat obowiązuje zakaz pochówku na Spitsbergenie gdyż ciała nie ulegają rozkładowi i wypychane są na powierzchnię.

Otrzymuję polecenie prowadzenia skutera, trochę się obawiam, sprzęt kosztuje 80 tys. zł, a ja nie czuję się na nim pewnie, nie mogąc ścisnąć korpusu nogami. Ruszam ostrożnie, uważam na zakrętach. I Daję radę. Przejeżdżam samodzielnie spory dystans po lodowcu. Całą ekipą zjeżdżamy na dół do miasta Longyearbyen. Udajemy się do hotelowej kawiarni, usytuowanej w starych barakach górników i rozpoczynamy Polaków rozmowy...

Wylot do Tromso. Pogoda zła potwornie, wieje, pada śnieg, ale samolot linii SAS przylatuje punktualnie. W Oslo ponownie szesnaście godzin oczekiwania w wózku na lot do Gdańska. Lotnisko w Oslo to katastrofa – smród, bród, chaos, dezorganizacja. Matki z dziećmi i inni pasażerowie siedzą na podłodze. Zaledwie kilka toalet dla niepełnosprawnych, chaos w oznakowaniu. Niepełnosprawni kierowani są na... schody ruchome, nad którymi wisi znaczek z konturem wózka. Paranoja. Dla porównania, w Helsinkach winda i toaleta dla niepełnosprawnych jest średnio co 350 metrów, panuje wzorowy ład i czystość. Przy tym doskonała informacja, czytelne tablice. Da się?

No nic, poradziłem sobie w arktycznym śniegu, dam radę i na lotnisku w Oslo. Według relacji kierowców Svalbard Taxi Maxi As byłem pierwszym niepełnosprawnym wózkarzem, który w okresie zimy samodzielnie poruszał się po zaśnieżonym Spitsbergenie manualnym wózkiem inwalidzkim. Lekko nie było - oblodzone schody do hotelu i większości obiektów. Na Spitsbergenie nikt nie sypie soli czy piasku. To miejsce dla twardych ludzi, tu nie ma czasu na rozczulanie się nad ułomnościami. Niepełnosprawni po prostu wypadają z gry - osoby starsze i chore odsyła się do Norwegii.

Zwyczajowo na Arktyce cukier wariował. Wysiłek i chłód powodują, że cukier bardzo spada, musiałem używać glukozy. Nie zaskoczyło mnie to, gdyż podobne doświadczenia miałem podczas lutowej wyprawy do położonej na kole polarnym Kittili. Tym razem doszły także spore problemy z ciśnieniem - musiałem użyć dodatkowych leków aby je obniżyć. Mimo tych trudności czuję wielką radość, że zaliczyłem pełną Arktykę - 78 stopień. Arktyka zawładnęła moimi myślami na dobre. W zaawansowanych planach już kolejna wyprawa.

* * *

Za pomoc w realizacji wyprawy na Spitsbergen dziękuję: sponsorom Przedsiębiorstwu UZDROWISKA CIECHOCINEK, TERMY CIECHOCINEK, STS TIMING, EXPO ANDRE, ROWERY LIDER SPORT, PROMED TORUŃ, a także Polonii na Spitsbergenie. pracownikom PORTU LOTNICZEGO im. LECHA WAŁĘSY w Gdańsku, rewelacyjnym załogom latającym na pokładach samolotów LINII SKANDYNAVIAN AIRLINES. Magazynowi PEN i Portalowi MaratonyPolskie.pl dziękuję za patronat medialny, a Panu Jędrzejowi Przeniosło, dyrektorowi Międzynarodowej Federacji Krav Maga Poland za patronat sportowy.

 

kategorie: zima wyprawy

fotofotofotofotofotofotofotofotofotofotofotofotofotofotofotofoto
Polub zwinkę:
komentuj zostaw komentarz:
podpis: *




turing < przepisz tekst z obrazka po lewej




komentujkomentarze internautów:

fotka
~kielpa
2014-05-21 03:37
*   (+odpowiedz)
jedziesz, Lechu, jedziesz. Do samego końca
 
zobacz też:
podobne artykuły:
Pogadać z Aurorą
Niepełnosprawny i jego wózek za kręgiem arktycznym "zapolują" na zorzę...
Struga Łysomicka - kajakowy raj okresowy
Zwinka penetruje dopływy Wisły
Camino tinto - dzień 18
Camino długo wchodzi do Leon. I dobrze, bo Zając kuruje się idąc.
Zimowa wyprawa offroadowa do Workuty
DZIENNIK WYPRAWY: 31 marca. W Toruniu planujemy być w piątek 1 kwietnia, o godzinie 14.30
Zanim skończył się asfalt
Początek wyprawy do Workuty - trasa do Moskwy
Richter Expedition Aconcagua 2011
Łukasz nie widzi, Piotr nie ma płuca, 29 stycznia zdobyli Aconcaguę!
Toruń - Workuta - Bajdarata
DZIENNIK WYPRAWY: 26 marca. Nerwy nam puszczają. Przyjaźń polsko-rosyjska wisi na włosku...
Zanim pamięć pożre tundra
Rozpoczęły się zdjęcia do filmu dokumentalnego o Workucie
Rusz z nami na Workutę!
Ekspedycja Workuta Bajdarata 2011
W 99 dni przez Atlantyk!
Aleksander Doba przepłynął Atlantyk! Kajakiem!!!
Kilimandżaro zdobyte, przygoda trwa!
Akcja "Marzenia bez granic" - pierwszy cel zrealizowany!
Kajakiem przez Atlantyk
Trwa Transatlantycka eskapada kajakowa Olka Doby
Wschodni kraniec Europy
Bajdarata
Ujście rzeki Bajdaraty do Morza Karskiego
Zwinka wraca do Workuty
Wracamy do Workuty. Zimą 2011 roku wyruszy z Torunia wyprawa na skraj świata
 
© zwinka.pl 2018, portal podróżnika, podróże, wyprawy, przygody | o nas | kontakt | współpraca | zasady | partnerzy | polityka prywatności | regulamin | podążaj za zwinką na