kajaki
forum
sklep

Maraton Komandosa przekracza granicę biegu

Debiutant na starcie tego biegu ma o czym myśleć. Czy przebiegł już wcześniej jakiś maraton, czy też są to jego pierwsze 42 kilometry, z podobną obawą zerka na swe ciężkie wojskowe buty i poprawia 10-kilogramowy plecak.

Maraton Komandosa przekracza granicę biegu
Maraton Komandosa - sekundy przed startem / Zdjęcia: Jacek Kiełpiński i Marian Drożdżal

Maraton Komandosa to cykliczna impreza biegowa organizowana od 10 lat pod Lublińcem przez tamtejszą jednostkę komandosów.

W biegu biorą udział zawodnicy ubrani w mundur, w obuwiu służbowym z 8-calową cholewką i z przynajmniej 10-kilogramowym plecakiem.

Z powodu szczególnych wymagań i trudnego leśnego terenu Maraton Komandosa uznawany jest za jeden z najtrudniejszych biegów nie tylko w Polsce, ale i w Europie.

data publikacji: 2013-12-04

autor:
Jacek Kiełpiński

Kokotek pod Lublińcem. Ukryty w lesie ośrodek "Silesiana". Mekka polskich twardzieli biegowych. Bywalcy twierdzą wręcz, że tu poznaje się inny wymiar biegu. Dbają o to komandosi wyznający zasadę: im trudniej, tym lepiej.

W tłumie wyżeraczy odbierających pakiety startowe, w większości znających się z poprzednich edycji, słychać rozmowy o sposobach wyważania konkretnego modelu plecaka, idealnej jego kompresji, o "sportowym" wiązaniu wojskowych glanów, usuwaniu zbędnych guzików ze spodni... Wiedza tajemna buduje nastrój. Warto mieć uszy naokoło głowy.

Z trzech sztandarowych, organizowanych przez Wojskowy Klub Biegacza "Meta" przy Jednostce Wojskowej Komandosów w Lublińcu, imprez: Biegu Katorżnika, Biegu o Nóż Komandosa i Maratonu Komandosa, ta ostatnia uchodzi za najtrudniejszą. Nie jest mokro - jak na Katorżniku, nie jest stromo - jak na Nożu, ale jest pioruńsko ciężko i długo.

- Nie szkoda stawów? To, lekko ironiczne, pytanie, usłyszane kiedyś od biegacza wyprzedzającego mnie podczas treningu w lesie, wraca nagle jak błyskawica.

Większość z tysięcy uczestników setek "cywilnych" imprez biegowych w kraju spytałaby pewnie podobnie. Mundur, wojskowe buciory i ciężki plecak - nie kojarzą się przecież z bieganiem, gdzie liczy się lekkość i unikanie przeciążeń.

- Nie szkoda... - wydyszałem wtedy. Podobnie odpowiedziałby pewnie każdy z 435 uczestników tegorocznego Komandosa, których też wielu wyprzedzało, gdy trenowali w pełnym ekwipunku.

foto
Autor sekundy po minięciu mety.

Jako cywil, czyli osoba nieposiadająca służbowego munduru, musiałem jakiś gustowny i użyteczny zdobyć. Najprzyjaźniej kojarzył się brytyjski DPM z demobilu, sprany na maksa. Lekki, miękki, ze skutecznymi i dużymi kieszeniami na guziki.

Gorzej z butami. Mimo, że od lat chodzę w solidnych bundeswehrach starego typu, jeden trening przed Biegiem o Nóż Komandosa przekonał mnie ostatecznie, że do biegania długich dystansów się nie nadają. Awaryjnie pożyczyłem, a zaraz po tamtym biegu odkupiłem, używane jasne buty pustynne Mil-Teca. Z 1045 gramów (tyle waży jeden but niemieckiej armii) udało się zejść do 706 gramów. Daleko jeszcze do wagi klasycznych butów biegackich, ale to już coś.

Wreszcie plecak. Tu było najwięcej eksperymentów. Sklepy turystyczne oferują przecież cuda. Ale ostatecznie najbardziej przekonujący okazał się polski plecak wojskowy, a właściwie "zasobnik piechoty górskiej wzór 987/MON". Ogromny wór, który można skompresować, a szerokie pasy nośne wyregulować do każdej sylwetki.


czytaj więcej:

123

kategorie: sport przyroda ekstremum bieganie

fotofotofotofotofotofotofotofotofotofotofotofotofotofotofotofoto
Polub zwinkę:
komentuj zostaw komentarz:
podpis: *




turing < przepisz tekst z obrazka po lewej




komentujkomentarze internautów:

fotka
~Karol
2014-10-23 12:21
*   (+odpowiedz)
super artykuł. gratuluję ukończenia biegu to takie buty? http://armyworld.pl/product-pol-1853-Buty-Wojskowe-Jungle-Speed-Lace-Coyote-Nowe-.html Czy mimo wszystko poleciłby Pan inny model?
 
zobacz też:
podobne artykuły:
Pogadać z Aurorą
Niepełnosprawny i jego wózek za kręgiem arktycznym "zapolują" na zorzę...
Struga Łysomicka - kajakowy raj okresowy
Zwinka penetruje dopływy Wisły
Żony Arkadego Fiedlera
O przygodach Arkadego Fiedlera na Madagaskarze
Wschodni kraniec Europy
Bajdarata
Ujście rzeki Bajdaraty do Morza Karskiego
Zwinka wraca do Workuty
Wracamy do Workuty. Zimą 2011 roku wyruszy z Torunia wyprawa na skraj świata
Bear Grylls? Nie, Les Stroud
Któremu mistrzowi survivalu wierzyć?
Camino tinto - dzień 17
Kto na Camino pierwszy wpadł w trans? Zając, oczywiście. Słuchacz liści.
Camino tinto - dzień 16
Czyżby nagle zrobiło się z górki?
Parki narodowe - najlepszy pomysł Ameryki!
Od Alaski po Florydę, od Kalifornii po Karolinę Południową...
Jesienne porządki - Wel 2010
Malkontenci twierdzili, że nie warto się angażować...
Śmierć w saunie
Jak długo można wytrzymać w saunie? Czy zbyt długie w niej siedzenie może spowodować śmierć?
Baza pod Mount Everest
Druga część wywiaadu z Maurycym Męczekalskim o jego wyprawie w Himalaje
 
© zwinka.pl 2018, portal podróżnika, podróże, wyprawy, przygody | o nas | kontakt | współpraca | zasady | partnerzy | polityka prywatności | regulamin | podążaj za zwinką na