Książka o Workucie
Trzy lata temu wpadliśmy na pomysł wyjazdu do Workuty, miasta symbolicznego pod względem geograficznym i historycznym. Od tego czasu dotarliśmy do niej dwa razy. Czas utrwalić to, co zobaczyliśmy.

Dziennik podróży pisany podczas Ekspedycji Toruń-Workuta - czytaj tutaj.
autor: zwinka.pl
Już po powrocie z pierwszej podróży do najadalej na północny wschód położonego miasta Europy uznaliśmy, że to co zobaczyliśmy zasługuje na trwałe spisanie. Obrazy i zdarzenia, których byliśmy świadkami, zmieniły nas. Dziś inaczej patrzymy na historię i martrologię, na Rosjan i ich kraj, na dziką tajgę północy i siebie samych.
Przejazd kolejowy uświadomił nam, że odległość od granic Unii Europejskiej do geograficznego skraju starego kontynentu jest nieeuropejska, wręcz azjatycka. Droga żelazna do Workuty nie ma jednak nic z romantyzmu Kolei Transsyberyskiej. Zbudowana została kosztem tysięcy istnień (w tym Polaków i Litwinów), w terenie wyjątkowo nieprzyjaznym, gdzie zima trwa większą część roku. Do dziś jest najważniejszą komunikacyjną arterią Republiki Komi, choć większość mieszkających tam ludzi już nie pamięta czyim kosztem została zbudowana.
Na temat łagrów Workuty oraz jej historii napisano niejedną książkę. Polscy zesłańcy drukowali swoje wspomnienia z łagrów północy w podziemnych wydawnictwach. Do większości z nich dotarliśmy. Posłużyły nam za swoiste przewodniki po łagierniczej rzeczywistości.
Nie chcemy powielać pomysłów i relacji tych, którzy poznali najstraszliwsze oblicze tego miejsca. Naszym celem od początku było wykrzyczenie - nie tylko Polakom - Workuta i wszystko co z nią się wiąże, jest na wskroś europejskie! Przynajmniej formalnie...
Zorganizowaliśmy więc wyprawę, której wielu wróżyło porażkę. Nieżyczliwi nam sugerowali wręcz, że jesteśmy zwykłymi oszustami. A jednak się udało... Tablica poświęcona pamięci męczenników-budowniczych kolei przez Republikę Komi, została przekazana władzom Workuty, które w obecności rosyjskich mediów zobowiązały się umieścić ją na projektowanym właśnie pomniku ofiar workuckich łagrów. Zaś sam przejazd na kołach - z Unii Europejskiej do Workuty - uznany został przez rosyjskie media za jedną z najbardziej ekstremalnych i szalonych wypraw kołowych, jakie odbyły się w ostatnich latach w europejskiej części Rosji.
Teraz nadszedł czas spełnienia kolejnej obietnicy - powstanie książka reporteska o współczesnym obliczu Workuty, miasta zbudowanego na kościach. Znajdą się w niej niepublikowane dotąd teksty oraz fotografie - nasze, a także Filipa Kowalkowskiego.
Gdy chwycą pierwsze jesienne mrozy książka będzie gotowa.
workuta
turystyka
podróże
kultura
zostaw komentarz:
komentarze internautów:2011-11-03 14:48
(+odpowiedz) Witam serdecznie! Jestem Rosjanką i pochodze z Workuty, ale od 12 lat mieszkam w Polsce, w Łodzi. Oniemiałam, gdy natknęłam się dziś na tą stronę, gdy zobaczyłam, że ktoś zrobił wyprawę do Workuty i jeszcze robi ksiązkę! Jeszcze nie przeczytałam i nie obejrzałam wszystkiego na tej stronie, dzis to zrobie, ale już teraz z góry bardzo proszę powiedzieć gdzie-w jakim wydawnictwie można będzie kupić Waszą książkę
2011-07-08 22:33
(+odpowiedz) Pani Aleksandro,mój ojciec przebywał w łagrach sowieckich w Workucie w latach 1945-1948 .Po zwolnieniu przyjechał do Polski.Czy mogłaby mi Pani napisać coś o Workucie. Mój E-mail mava1@op.pl Serdecznie pozdrawiam Gabriela.
2011-07-08 22:30
(+odpowiedz) Bardzo bym chciała kupić książkę o Workucie.To miejsce ,gdzie w łagrach przebywał mój ojciec.Opowiadał jak budowali tory kolejowe,ile ludzi ginęło . Nie byli chowani na cmentarzu,zostali pogrzebani pod szynami na miejscu gdzie trwały prace.Prawda,Workuta to miasto zbudowane na kościach.
Republika Komi
Rzeka Usa wije się przez tundrę i co roku zmienia koryto....
Wymarle dzielnice, dziurawy most, porzucone kopalnie. I cmentarze, gdzie grobów nie przybywa
Workuta życie codzienne
W Workucie nie ma kablówki. Jest za to dobra, rosyjska telewizja...
Polacy w łagrach Workuty
Wiedzie tu jeden tor kolejowy. Pod każdym podkładem leży jeden zesłaniec.
Tu wszystko sprowadza się do pogody. Albo ją potrafimy przeboleć, albo hodujemy nienawiść.
Gdy podróż wyzwala w człowieku homokupujensis, czas szamać suszone rybki
Podróż do Workuty
Pierwsza doba nie jest taka zła. Się pije, pije się. Puk puk, puk puk...



















