Camino tinto - dzień 18
...cd.Ale po chwili, do góry, dostojnie, jak rękę spokojny o zbliżające się wybory poseł, podnosi swą nogę Brazylijka siedząca tuż obok.
- Aaaa! - wszyscy kurczą się z wrażenia. Stopa jej, cudna i kształtna, cała jest bowiem czerwona, jakby we krwi niewinnej skąpana.
- To lekarstwo na te sprawy takie czerwone! Nie denerwujcie się, nie krwawię! - uspokaja dziewczyna, ale i tak nikt nie może oderwać wzroku.
Swoją drogą, ciekawe czemu lekarstwo na pęcherze jest czerwone? Przecież wiadomo, że będzie tak działało na każdego postronnego widza. Ma być efekt większy? Ale po co? Podejrzane to jakieś. Dobrze, że peregrinka z Brazylii jest szczera i szybka w wyjaśnieniach, bo niektórzy mogliby tu zemdleć.
Jutro idziemy 30 kilometrów do Hospital de Orbigo. To długa trasa dla Kasi, która ma gorączkę. Wstać musimy wcześnie, bo o punkt siódmej jest tu śniadanie. Tak zapowiadają hospitaleros.
- Zapraszamy na wspólne śniadanie - powtarzają co chwilę i zapewniają, że nikt stąd głodny nie wyjdzie.
Trudno sobie wyobrazić, by w tak małym pomieszczeniu wykarmić naraz armię śpiących w dwóch wielkich salach ludzi, ale zobaczymy. Wszyscy umawiamy się na śniadanie. Będzie kolejna przygoda.
Kładąc się spać nie przypuszczaliśmy, jak kiepski to pomysł.
- Czy oni, mają dziś jakieś święto. Dzień niepodległości?! Co jest, do cholery?
Czym później, tym za oknami głośniej. Próbujemy spać, ale nic z tego. Czujemy się jak na stadionie piłkarskim, a nie w schronisku dla pielgrzymów.
Wreszcie nie wytrzymuję. Siadam na łóżku, zrywam się na równe nogi i... chcę mordować.
- Krwi! Zatłukę, skubańców!
Wybić w pień pieprzonych Hiszpańczyków! Wszystko rozumiem, można drzeć ryja do północy. Można i do drugiej. Ale nie do czwartej! Cały czas się nawołują, laski piszczą, że ogólnie są za, kolesie samczą się torreadorsko. Szkło się tłucze, puszki dostają regularnie z kopa. Panie!!! Lord!!! Senior!!! Daj chociaż godzinę snu w tym zwariowanym mieście!
czytaj więcej:
123
kategorie:
wyprawy
turystyka
podróże
kultura
historia
camino DZIENNIK WYPRAWY: 31 marca. W Toruniu planujemy być w piątek 1 kwietnia, o godzinie 14.30
Łukasz nie widzi, Piotr nie ma płuca, 29 stycznia zdobyli Aconcaguę!
DZIENNIK WYPRAWY: 26 marca. Nerwy nam puszczają. Przyjaźń polsko-rosyjska wisi na włosku...



















