kajaki
forum
sklep

Zimowa wyprawa offroadowa do Workuty

Zimowa wyprawa offroadowa do Workuty
Jacek Kiełpiński i Nieńcy. Jacek drugi od prawej ;)
...cd.
  • 22 marca

Cały dzień szarpaniny na Kręgu Workuty. Kręcimy zdjęcia do dokumentów realizowanych we współpracy z Fundacją Tumult, organizatorem Festiwalu Plus Camerimage. Paweł Dyllus, nasz operator dwoi się i troi, a chłopacy pomagają.

Pogoda wymarzona do filmowania, ale nie do jazdy - świeci słońce, zacina lodowaty wiatr, który błyskawicznie przesuwa zaspy.To jeszcze nie purga, ale i tak mniej uczęszczane drogi są już nieprzejezdne. Sytuacja robi się naprawdę trudna - powrót w tych warunkach wszyscy uznają tu za kompletne szaleństwo. Z drugiej strony, nikt z naszych rozmówców nie wierzył, że uda się nam tu dojechać. Może więc warto spróbować?

Laweta kolejowa jest nie tylko potwornie droga, ale jedzie aż 4 dni do Uchty i radzą tu przesiedzieć ten czas w samochodach, bo inaczej mogą dotrzeć niekompletne. Więc chyba jednak ruszymy....

 

  • 21 marca 

Władze Workuty uznały nas za ambasadorów Polski i podziwiają nasz ekstremalny wyczyn - tak mówią o naszej wyprawie. Tablica upamiętniająca śmierć polskich i litewskich łagierników, budowniczych linii kolejowej, którą tu dowieźliśmy, mer obiecał umieścić na planowanym pomniku.

Niestety, zaczyna wiać, pada śnieg - nadchodzi purga. Mamy znikome szanse na powrót na kołach. A cena lawety kolejowej do Uchty rozbija nasz budżet. Trudna sytuacja, męskie rozmowy. Dziś naprawdę nie wiemy co zrobić. Przeliczamy koszt paliwa i noclegów. Jutro musimy podjąć ostateczną decyzję - walczyć w śnieżycy, czy ładować się na pociąg i wprowadzić totalny reżim wszelkich wydatków.

foto
Góra śmierci - tego nie przeszedł nikt, tylko spychacz.
  • 20 marca 

Jesteśmy! 11 dni zajęła droga z Torunia do Workuty.

Ostatni odcinek z Abiez, choć najkrótszy - 240 km, okazał się najbardziej urozmaicony. Z osady, w której królują skutery śnieżne, cofnęliśmy się 30 km do bazy budowniczych gazociągu, by dotankować auta.

Przejazd przez Usę. Trudno uwierzyć, że surowa ryba jedzona wczoraj wieczorem, wcześniej pływała pod nami.

Jedna z gór na trasie pokonała nas. Łukasz musiał odpuścić i zjechać tyłem prawie ze szczytu. Bardzo niebezpieczny manewr, bo z obu stron przepaść. Trzy samochody połączone linami wciągnął na górę spychacz. Od tego tam jest - Krazy też targa. Tylko pojazd gąsienicowy radzi sobie na lodzie pokrytym błotem.

I wreszcie czysta tundra. Zachód słońca na lodowej pustyni, czujemy się jak na innej planecie. Zimnik faktycznie zaczyna puszczać, pojawia się woda. A przecież po zmroku szybko się ochładza - mamy 17 stopni mrozu.

W Workucie witają nas wódką i tortem. Gratulacje, toasty. Słyszeli, że jedziemy, nie wierzyli, że się uda.

 

  • 19 marca

W Incie resztkami łagrów palą w piecach. Robi tak przynajmniej Sasza Małkow, który spawał popękany bagażnik na landzie.

Dziury potężne, trudno lawirować pomiędzy zaspami, które wsysają kolejno wszystkie auta. Wyciągamy się sami, ale ostatecznie interweniuje Kraz. Sto kilometrów w osiem godzin. Nie ma ziewania.

Docieramy tylko do Abiez, jeszcze 250 kilometrów do Workuty. Jesteśmy skonani.

 

  • 18 marca

Do Inty z Peczory jedzie się zimnikiem przy torach. Przynajmniej na początku, bo startuje koło stacji kolejowej. Drogę wskazuje nam Andriej - właściciel statku "Peczora dusza republiki". Chce pomóc, obdzwania znajomych. którzy jeżdżą na północ. Najpierw wersja: dojedziecie, potem zaczyna wątpić. Zimnik ma być miejscami rozryty przez ciężki sprzęt budowniczych rurociągu. I faktycznie, szczególnie podczas przekraczania rzek, trafiamy na wielkie, głębokie rozlewiska. To nalodzia - dopływająca stale spod lodu woda nie zamarza mimo mrozu.

Wspaniała panorama ośnieżonego Uralu o zachodzie, oświetlonego dodatkowo przez księżyc w pełni.

Vampir nie wyrabia na jednym z zakrętów, wali w lodową bandę, potem obraca Rafała w landzie. Jedziemy przecież po śnieżno lodowej nawierzchni momentami gładkiej jak asfalt, więc łatwo się zapomnieć. Jesteśmy zgodni - zimniki to jest to, a surowa Republika Komi naprawdę da się lubić.

Drzewa coraz cieńsze i niższe, jak to w lasotundrze. Do miasta wjeżdżamy w policyjnej eskorcie.


czytaj więcej:

123

kategorie: wyprawy

Polub zwinkę:
komentuj zostaw komentarz:
podpis: *




turing < przepisz tekst z obrazka po lewej




komentujkomentarze internautów:

fotka
~kalina
2011-12-03 21:40
*   (+odpowiedz)
niesamowite, jaka dramaturgia i koleżeństwo
 
zobacz też:
z tego tematu:
Toruń - Workuta - Bajdarata
DZIENNIK WYPRAWY: 26 marca. Nerwy nam puszczają. Przyjaźń polsko-rosyjska wisi na włosku...
Kilimandżaro coraz bliżej
Zwinka wspiera akcję "Marzenia bez granic"
podobne artykuły:
Pogadać z Aurorą
Niepełnosprawny i jego wózek za kręgiem arktycznym "zapolują" na zorzę...
Struga Łysomicka - kajakowy raj okresowy
Zwinka penetruje dopływy Wisły
Camino tinto - dzień 18
Camino długo wchodzi do Leon. I dobrze, bo Zając kuruje się idąc.
Zanim skończył się asfalt
Początek wyprawy do Workuty - trasa do Moskwy
Richter Expedition Aconcagua 2011
Łukasz nie widzi, Piotr nie ma płuca, 29 stycznia zdobyli Aconcaguę!
Zanim pamięć pożre tundra
Rozpoczęły się zdjęcia do filmu dokumentalnego o Workucie
W 99 dni przez Atlantyk!
Aleksander Doba przepłynął Atlantyk! Kajakiem!!!
Kilimandżaro zdobyte, przygoda trwa!
Akcja "Marzenia bez granic" - pierwszy cel zrealizowany!
Kajakiem przez Atlantyk
Trwa Transatlantycka eskapada kajakowa Olka Doby
Wschodni kraniec Europy
Bajdarata
Ujście rzeki Bajdaraty do Morza Karskiego
Zwinka wraca do Workuty
Wracamy do Workuty. Zimą 2011 roku wyruszy z Torunia wyprawa na skraj świata
 
© zwinka.pl 2019, portal podróżnika, podróże, wyprawy, przygody | o nas | kontakt | współpraca | zasady | partnerzy | polityka prywatności | regulamin | podążaj za zwinką na