Olek Doba - sam w kajaku na środku Atlantyku
Już ponad 2 miesiące polski kajakarz Aleksander Doba zmaga się samotnie z falami Ocanu Atlantyckiego. 1 stycznia minęło 67 dni od rozpoczęcia Transatlantyckiej Wyprawy Kajakowej.

Aleksander Doba ma 64 lata i ponad 64 tysiące kilometrów na kajakowym liczniku. Jako pierwszy opłynął kajakiem Morze Bałtyckie oraz Bajkał. Dwukrotnie zdobywał też Akademickie Mistrzostwo Polski w kajakarstwie górskim. Transatlantycka Wyprawa Kajakowa 2010/2011 to już drugie wyzwanie rzucone przez Olka Oceanowi. Pierwsza próba podjęta w 2006 roku zakończyła się niepowodzeniem.
SMS z 22 grudnia 2010: Wczoraj dwie burze, każda 2h z przerwą 15 minut, pognały mnie na południe. Fale do 8 metrów. Na początku drugiej trąba powietrzna od chmury do wody, 30 metrów ode mnie.
To nie jest wcale zła wiadomość. Przez ostatni miesiąc kajakarz zmagał się z Równikowym Prądem Wstecznym (Eqatorial Counter Current) a także silnymi burzami oraz kapryśnym wiatrem, co praktycznie uniemożliwiało poruszanie się w założonym kierunku południowym.
Telefon do żony z 12 grudnia: Mam cały czas przeciwny wiatr, z południa, co jest bardzo męczące. Gdy wiatr chwilami słabnie, staram się przebijać pod fale, na południe z lekkim odbiciem na zachód. GPS pokazuje mi, jak bardzo kręcę się w kółko. To już trzecia pułapka na mojej trasie! Nie wiem kiedy uda mi się z tego wydostać, mam nadzieję że pogoda się poprawi.
Dziewiąty tydzień wyprawy okazał się przełomowy. W ciągu czterech dni udało się odrobić praktycznie cały dystans stracony w ciągu ostatniego miesiąca.
SMS z 30 grudnia: Wczoraj w alei burz wyrwałem się prądowi. W nocy dwie latające rybki rozbiły się o kajak.
Olek Doba kontaktuje się z bliskimi co kilka dni za pomocą telefonu satelitarnego. Regularnie wysyła także sygnał „OK” ze specjalnego nadajnika. Wieści od podróżnika zamieszczane są w internetowym Dzienniku Transatlantyckim.
SMS z 1 grudnia 2010: EUREKA! Sięgnąłem w GŁĄB ATLANTYKU i odkryłem GÓRY SIERRA LEONE! Nad szczytami silne prądy, a ja tam długo byłem nad szczytami. Próbuję opłynąć góry od zachodu.
Zaplanowana na 3 miesiące Transatlantycka Wyprawa Kajakowa rozpoczęła się 26 października. Tego dnia, o godzinie 14.30 podróżnik zostawił za rufą brzeg Dakaru. Dziób skierował w stronę Fortalezy (Brazylia). Ogólnie rzecz biorąc, w rzeczywistości bowiem podróżowanie po Atlantyku w łodzi napędzanej wyłącznie siłą ludzkich mięśni w linii prostej jest niemożliwe.
czytaj więcej:
12
kategorie:
ocean
kajaki
Atlantyk
wyprawy
zostaw komentarz:
komentarze internautów:2011-01-16 12:13
(+odpowiedz) Po raz pierwszy od dawna, kompletnie nie wiem co napisać. Zamurowało mnie. Nie potrafię sobie tego nawet wyobrazić... Kilka miesięcy spędzonych samotnie, w małym kajaku, na ogromnym oceanie pełnym niebezpiecznych prądów i wirów morskich, nie wiadomo czy wystarczy sił, czy nie nadejdzie burza... Genialne! Musi się udać
2011-01-16 14:06
(+odpowiedz) 2011-01-13 09:34
(+odpowiedz) Jeżeli liczyć kilometry zrobione od początku wyprawy, wychodzi że już przepłynął ten Atlantyk. Strasznie go miotały prądy, kręcił się w kółko, ale chyba najgorsze za nim, pokonał linię wyznaczającą połowę trasy, od kilku dni ciągnie prosto na Brazylię!
2011-01-12 11:26
(+odpowiedz) Ktokolwiek zechce to powtórzyć? Facet przekracza wszystkie bariery. Zwłaszcza samotności.
2011-01-12 02:01
(+odpowiedz) Olek robi coś wielkiego. Trzeba to obsewować, facet porzeciera szklaki. I takich lubię.
2011-01-03 22:11
(+odpowiedz) Kurczę ja mam ciarki zaraz i przypomina mi się film Solo - jest na Zwince. Trzymam kciuki za Aleksandra.
Ile dopływów ma rzeka Drwęca? Dokładnie 47. Dziś przedstawiamy Lubiankę!
DZIENNIK WYPRAWY: 31 marca. W Toruniu planujemy być w piątek 1 kwietnia, o godzinie 14.30
Łukasz nie widzi, Piotr nie ma płuca, 29 stycznia zdobyli Aconcaguę!
DZIENNIK WYPRAWY: 26 marca. Nerwy nam puszczają. Przyjaźń polsko-rosyjska wisi na włosku...




























