Prijon taifun - kajak legenda
Rwąca, zawalona drzewami Gardęga, wąska Wilcza Struga, zimowa Wisła, wzburzone "kociewskie morze" - wszędzie taifun sobie świetnie radzi, choć to przecież... kajak górski

PRIJON TAIFUN
- Początek produkcji 1982, zakończenie 1994
- Długość 385 cm
- Szerokość 60 cm
- Kokpit - długość 78 sm, szerokość w najszerszym miejscu 41,5 cm, a w najwęższym 26 cm
autor: Kiełpa
Gdy go kupowałem, wiedziałem, że czeka mnie spotkanie z legendą. Z jakiegoś powodu mistrz świata w kajakarskie górskim, Toni Prijon, zaprojektował właśnie taki kształt kadłuba pierwszego na świecie polietylenowego cuda sygnowanego nazwiskiem swej, już wtedy znanej, kajakowej rodziny. Był rok 1982. Dziś Prijon to najbardziej znana firma kajakowa tego globu, dla wielu - kajakowy wzorzec metra. I dotyczy to nie tylko samych kajaków, ale także wszelkiego osprzętu - od fartuchów i wioseł, przez kaski, po taśmy do przyczepiania kajaka na dachu samochodu.
Pierwsze taifuny z pierwszej połowy lat osiemdziesiątych były w nieciekawym kolorze beżowym. Takie do dziś trafiają się na rynku. Te rodzynki nadal żyją! Doskonale świadczy to o pancernym polietylenie, z jakiego zostały wykonane. Śmiem twierdzić, że współczesne polietyleny mogą gorzej przejść tak długie użytkowanie w ekstremalnych warunkach (wydają się jakby bardziej miękkie). A taifun przeszedł naprawdę wiele. Najsłynniejsze eksploracyjne wyprawy kajakowe lat osiemdziesiątych i początku dziewięćdziesiątych korzystały z taifunów.
Dziś długość tego kajaka (385 centymetrów) nie kojarzy się z górami. Teraz pływa się konstrukcjami zdecydowanie krótszymi. Ale raczej nie węższymi. Dokładne 60 centymetrów szerokości, jakie oferuje taifun, robi wrażenie na posiadaczach współczesnych górskich jedynek. Najczęściej mają one przynajmniej sześćdziesiąt kilka centymetrów szerokości. A to różnica. Stąd częste pytania o stabilność tej konstrukcji. I tu zaczyna się taifunowa magia. Prijon taifun, choć dość wąski, pozostaje płynnie stabilny. Płynnie, bo z racji idealnie opływowej linii kadłuba, buja się zawsze. Ale ciągle w bezpiecznych granicach. Tego trzeba doświadczyć.
Stosunkowo spora długość sprawia, że nie jest to, jak dzisiejsze górskie konstrukcje, kajak do spływania, tylko jeszcze do pływania. Eskimo speedo, czarno-pomarańczowy diabelec, praktycznie płaskodenny, oczywiście w ekstremalnych górskich warunkach zostawiłby pewnie taifuna daleko z tyłu, ale na Wiśle... albo jeziorze... Taifun tyłem pływa szybciej. I to mimo swej wagi - ponad 20 kilogramów. O tym, że do dziś taifun może zadziwić w warunkach górskich świadczy wynik Aleksandra Doby, znanego kajakarza specjalizującego się w morskich ekspedycjach, który właśnie taifunem zdobył świetne siódme miejsce w tegorocznych AMP Kamienna.
Mój czerwony diabeł poznał sporo solidnych rzek zwałkowych. I to naprawdę wąskich, gdzie koledzy dosiadający krótkich konstrukcji nie dowierzali, że da się nim wyrobić na zakrętach. Na Wilczej Strudze, magicznej rzeczce o górskim spadzie płynącej na skraju Torunia, prijon tajfun sobie radzi. Najczęściej wystarczy zdecydowane przyspieszenie, ostre napłynięcie na przeszkodę, by długi dziób wbił się wysoko na drzewa przegradzające nurt i można było je chwycić. Właśnie to przyspieszenie na krótkim odcinku wydaje się decydujące. A taifun zbiera się świetnie.
czytaj więcej:
123
kategorie:
wisła
rzeki
podróże
kajaki
góry
zostaw komentarz:
komentarze internautów:2011-01-13 18:41
(+odpowiedz) ja tez pływam na tym sprzęcie, pierwszy raz jak wsiadałem to myślałem będzie niewypał, ale po kilku kilometrach zauważyłem dużo zalet tego kajaczku, ale nie byłem świadomy że to legenda, chyba pójdę do garażu i przykryję go satynowym prześcieradłem. W końcu legendzie należy się szacunek...
Portal zwinka.pl testuje kajak point 65 - szwedzki "morszczak" dobry też na niziny
Amerykański kajakarz Tyler Bradt pobił rekord wysokości w skoku z wodospadu - wideo
Łukasz nie widzi, Piotr nie ma płuca, 29 stycznia zdobyli Aconcaguę!






























