Ogień dają odchody jaka
Dwieście kilometrów pieszo przez Himalaje - taka wyprawa zawsze przyniesie mnóstwo niespodzianek. Trekking w Himalajach wymaga przygotowania i umiejętności. Jak pokonać taką odegłość? Pieszo...
autor: Iwona Muszytowska-Rzeszotek
Trekking w Himalajach - relacja z wyprawy
O wyprawie w Himalaje, przez przełęcze, doliny rzek i skaliste zbocza Dachu Ziemi, opowiada Maurycy Męczekalski, toruński muzyk i szef kultowego klubu studenckiego "Od Nowa". Oto pierwsza część wywiadu z podróżnikiem.
zwinka.pl: Od kiedy planowałeś wyprawę w Himalaje?
Maurycy Męczekalski: Szczerze mówiąc, dostałem propozycję takiej wyprawy. Nad decyzją nie zastanawiałem się nawet pięciu minut. Od lat chodzę dużo po górach. Wiele osób pytało mnie, czy byłem w Himalajach. Dotychczas odpowiadałem, że nie. A teraz mogę powiedzieć, że byłem i Mount Everest też widziałem. Dotknąłem najwyższych gór świata, a od najwyższego szczytu dzieliły mnie jakieś trzy kilometry.
zwinka.pl: Zapewne to była ta wyprawa, do której musiałeś się w szczególny sposób przygotować?
Maurycy Męczekalski: Przygotowania trwały pół roku. Wszystko rozłożone było w czasie.
Jednego dnia trzeba było załatwić paszport, następnego rozpocząć serię szczepień, potem trzeba było uzupełnić zakupy, zarezerwować loty, noclegi, wizy i pozwolenie na taki trekking przez Himalaje. Musieliśmy mieć także przewodnika. Nie tylko ze względu na trudny szlak, ale i grasujących na tych terenach partyzantów maoistowskich. Jeszcze do niedawna często stawali często na drodze wypraw i dalszą drogę trzeba było słono opłacać.
zwinka.pl: Co trzeba zabrać w taką wyprawę?
Maurycy Męczekalski: Z moim strojem wiąże się ciekawostka. Jako geograf znałem klimat wysokich gór, szczególnie Himalajów. Przed wyjazdem też sobie trochę poczytałem. Wszędzie w literaturze jest napisane, że na wysokości 4.500 m.n.p.m. jest granica wiecznego śniegu. Na miejscu okazało się, że aktualnie przesunęła się do 5.000 m.n.p.m. Czytałem też, że wysokość powyżej 4.500 m.n.p.m. zagraża życiu ludzkiemu. Ale to też się zmieniło. Śnieg jest, ale na wysokości powyżej 6.000 m.n.p.m. My do takiej wysokości nie dotarliśmy. Raz szliśmy po lodowcu, a raczej po tym, co niego zostało, bo też się przesunął. Nie ukrywam, że jechałem tam, aby pochodzić po lodzie. Miałem specjalne buty, spodnie, kurtkę puchową. To było zupełnie niepotrzebne. Kurtkę ubrałem raz - do zdjęcia. I drugi, kiedy temperatura spadła poniżej zera i musiałem się w nocy dogrzać. Na co dzień było piętnaście stopni w plusie i prawie cały czas słonecznie. Ale najważniejsze w Himalajach są buty, bielizna termoaktywna, przyda się latarka czołowa, koniecznie kijki trekkingowe i dwa plecaki. Duży nosi tragarz - szerp, a mały nosi każdy sam. Tam trzymaliśmy podstawowe rzeczy: wodę, rękawiczki na chłodne poranki, kurtkę przeciwdeszczowa czy aparat fotograficzny.
czytaj więcej:
123
kategorie:
wyprawy
góry
ekstremum
Azja Łukasz nie widzi, Piotr nie ma płuca, 29 stycznia zdobyli Aconcaguę!
Na Szczeliniec w Góach Stołowych wspięło się aż dwóch monarchów...
DZIENNIK WYPRAWY: 31 marca. W Toruniu planujemy być w piątek 1 kwietnia, o godzinie 14.30
DZIENNIK WYPRAWY: 26 marca. Nerwy nam puszczają. Przyjaźń polsko-rosyjska wisi na włosku...




















