Krajobraz po powodzi
Po przejściu pierwszej fali powodziowej, stary Toruń czeka na drugą... I być może trzecią. Tymczasem zalane części miasta wciąż jeszcze nie otrząsnęły się po naporze powodzi.

od redakcji:
W serwisach informacyjnych przewija się informacja, że Toruń zdołał uniknąć powodzi. Tymczasem sporo osób mieszkajcych bądź pracujących w pobliżu Wisły wyraźnie ucierpiało. Wyłaniający się z pod powodzi krajobraz nie jest wcale różowy... Ani tym bardziej pachnący.
autor: Renata Tokarska
- Toruń ratuje to, że leży na północy, a nie na południu - to jest raz. Dwa, to zanim ta woda dojdzie na północ, to rozlewa się, tu wał nie wytrzymał, tam gdzieś przerwało i tej wody ubywa - wyjaśnia Andrzej, jeden ze strażaków, który uczestniczył w akcji przeciwpowodziowej na prawobrzeżnej części Torunia podczas powodzi w 2010r. - Woda wdarła się na Kaszczorek i Rudak, ale to nie było takie tragiczne. Na bulwarze tylko trochę podeszło, port drzewny owszem zalało, „Wodnik" się uratował, bo ekipa budowlana tam pracująca sama zrobiła wał ochraniającą budowę. W porównaniu do południa to można powiedzieć, ze strat w Toruniu nie ma żadnych.
Jednak dla każdego, kto posiadał dom czy działkę w zalanej części miasta, zbliżająca się fala wiązała się z ogromnym stresem. Każdy obawiał się jaki będzie krajobraz po powodzi. Lewobrzeżna część miasta w większości nie miała się czego obawiać - z wyjątkiem domów położonych najbliżej Wisły. Przy brzegu rzeki na osiedlu Rubinkowo jedynie trochę ucierpiał stary młyn.
- Zalanie to była dla mnie normalna sprawa, tu był kiedyś stary młyn wodny, przystosowany do podstopień - opowiada Maciej, jeden z mieszkańców starego młyna. - Straty są małe, jedynie zalało piwnice do pół łydki. Ta woda już zniknęła, ale została wilgoć i plamy na ścianach. Żeby ochronić piwnice przed brudną wodą, to okna zasłoniliśmy styropianem, poza tym nie było żadnych innych zabezpieczeń. Gdy woda opadła, to przyjechała straż miejska i pytali czy potrzeba pomocy, ale na szczęście nic wielkiego się nie stało. W piwnicy były głównie śmieci, więc żadnych strat nie ma, jedynie pleśń może wejść i trzeba odmalować.
Jednak najgorsza sytuacja była w Kaszczorku i nad prawobrzeżnym brzegiem Wisły. W Kaszczorku na wieść o zbliżającej się fali ludzie zaczęli budować wał z worków z piaskiem. Pomogły one w uratowaniu niektórych domów. I tu popowodziowy krajobraz nie był tak straszny.
czytaj więcej:
12
kategorie:
rzeki
powódź Ile dopływów ma rzeka Drwęca? Dokładnie 47. Dziś przedstawiamy Lubiankę!
Portal zwinka.pl testuje kajak point 65 - szwedzki "morszczak" dobry też na niziny




















