Wampiry, strzygi i spółka
Zawiązać buty zmarłemu, do trumny włożyć pieniądze, wbić wrzeciono, na parapet położyć wodę i mąkę. To tylko parę sposobów, aby ustrzec się przed atakami strzygi. W Banacie w Rumunii ciągle w to wierzą.

Wystawa "Wampiry, strzygi i spółka" czynna jest w Muzeum Etnograficznym w Toruniu w Arsenale. Zwiedzać można ją do czerwca.
autor: Iwona Muszytowska-Rzeszotek
Zapytani o wampira z Rumuni, odpowiemy - Drakula z Transylwanii. Wizyta w jego zamku jest obowiązkowym punktem w programie wycieczek turystycznych. Jednak w Rumunii straszy nie tylko w Transylwanii... Także w Banat - krainie położonej w południowej części Wielkiej Niziny Węgierskiej - na terenie Rumunii, Serbii i Węgier. Słynie ona z przerażających opowieści o duchach zmarłych, którzy w postaci strzyg, wampirów, wilkołaków i upiorów gnębiły śmiertelników. Były na tyle wiarygodne, że do dzisiaj są celem analiz badaczy, naukowców oraz podróżników, którzy przebywając w tych rejonach, nie raz byli świadkami niesamowitych ceremonii i rytuałów. Wszystko po to, aby zmarły nie stał się strzygą. Jeżeli jednak nie udało się temu zapobiec, trzeba było jakoś przed takim upiorem się uchronić. Skąd wiadomo było, że zmarły może zamienić się w wampira?
- Decydowały o tym najczęściej warunki, w jakich dana osoba się urodziła - wyjaśnia Andriej Milin, dyrektor Muzeum Wsi Banackiej w Timiszoarze w Rumunii. - Według wierzeń, strzygą po śmierci zostawał ten, który urodził się z owiniętą wokół szyi pępowiną, w owodni, w dziwnej pozycji, łysy lub przyszedł na świat, jako siódme dziecko tej samej płci. Mógł też zginąć w dziwnych, niewyjaśnionych okolicznościach. Albo być złym człowiekiem za życia.
W takiej sytuacji zmarłemu wbijano w serce gwóźdź, aby nie wyszedł z trumny. Najważniejsze było uśmiercenie ciała. Znane są też przypadki palenia zwłok.
Nie wszyscy stosowali tak drastyczne metody. Jednak tradycyjny pochówek, uzupełniano różnymi czynnościami, które miały na celu powstrzymanie przeistoczenia się zmarłego w strzygę. Trzeba było zrobić wszystko, aby zmarłemu niczego nie zabrakło i nie miał po co wracać na ziemię. Do trumny więc wkładano pieniądze, szmaciane lalki symbolizujące krewnych zmarłego... Buty wiązano sznurkiem, aby nie chodził, w ubranie wbijano igłę, aby przykuła go na wieki. Często także na piersi zmarłego kładziono spiralną świecę, wykonaną ze sznurka zamoczonego w wosku, koniecznie długości nieboszczyka. Później zostawiało się ją w domu i zapalało na znak pamięci o zmarłym. Starania o to, aby zmarły nie stał się upiorem trwały często do czterdziestu dni. Tak długo dusza zmarłego krąży po śmierci na ziemi.
czytaj więcej:
12
kategorie:
etno Rozrzuceni są po całym świecie. W Trokach na Litwie Karaimi żyją jak pączki w maśle








