Camino tinto - dzień 10
...cd.Doszedłem w końcu do jakiegoś lekko zapyziałego baru. Gwar, muzyczka, a przy barze ostro tankują. Barman w tym hałasie z trudem wyłapuje moje pytanie o sklep.
- Alimentacion?
- Si.
- Esta aqui... - wskazuje palcem wnętrze baru.
Gdzie? Tam? On się upiera i nadal macha dłonią. Docieram do jakichś drzwi po lewej stronie, przed automatem z fajkami. A tu co? - zaglądam. Sala bankietowa? Nie. Podróż w czasie! Wsysa mnie klasyczny magazyn geesowskiego sklepu. Nieliczne półki na ścianach, większość towaru wala się na ziemi. Wszystko porozrzucane, gdzie popadnie - między puszkami piwa, jakieś nadgniłe warzywa, obok wino bez etykietek, kilka butelek oleju, dalej poprzewracane kartony z sokiem naranjowym, a za nimi rozpadający się worek, najpewniej z mąką. Niezłe jaja!
Myszkują tu już Młodzi Niemcy.
- Ja, ja! Supermarket! - żartuje on.
Ona się tylko ślicznie i niewinnie uśmiecha. Dobra, niemiecka kandydatka na żonę. Sprawdza kolejne pozycje na przygotowanej uprzednio liście.
Piwo. Biorę zgrzewę małych puszeczek Mahou. Czyli sześć. W polskich sklepach zgrzewy oznaczają większą dawkę. Ale tu wystarczy, to wszak pielgrzymka, trzeba się umartwiać. Do tego jakieś "no name" wino oraz równie bezcenne serki, dżemiki i buła. Ceny bowiem przyklejono jedynie do puszek piwa. Są po 60 centów. Drogo, ale nie ma wyjścia. Innego sklepu szukać już mi się nie chce.
Płaci się tu przy barze. Z liczenia byłem zawsze mocno średni, choć ojciec - zawodowy matematyk - chciał bardzo, bym poszedł w jego ślady, a przynajmniej docenił, że matematyka jest naprawdę królową nauk. Jednak podstawy jakieś mam...
- Sześć razy sześć, to bez wątpienia 36, więc muszę za piwo zapłacić 3 euro i 60 centów - wymęczam w języku angielsko-hiszpańskim, posiłkując się trochę polskim.
Barman pijany, według mnie, nie był. Chyba, że Hiszpańczycy tak się bezobjawowo uwalają... Ale liczyć to on naprawdę nie umiał! Cztery euro za zgrzewę piwa mu wyszło. Nie bawmy się w szczegóły - coś koło czterech, czyli... cztery.
Z resztą produktów było jeszcze gorzej. Na końcu doszedłem do wniosku, że mógłbym przewartościować cały rachunek. Okroić go o połowę, każde działanie matematyczne przedstawić mu po swojemu. On naprawdę nie znał tabliczki mnożenia! Godził się w końcu na każdą wersję.
Wolny człowieku! I ty, jak widzę, z powodzeniem, prowadzisz interes? Gratuluję! Widać to łatwiejsze niż się wydaje.
Pod wieczór dociera do albergue dziewczyna totalnie zakatarzona. Z czerwonym nosem i wszystkimi paskudnymi objawami. Taka kichawica jedna.
Szuka łazienki, chce się wykąpać.
- Mamy tu jeden z najlepszych pryszniców na Camino - zachwalam szczerze, bo autentycznie wcześniej doszedłem do takiego wniosku. - Temperatura w stu procentach ustawialna.
Cieszy ją to bardzo.
- Wygrzeję się! Chyba mam gorączkę.
Okazuje się, że to początkująca czarownica. Poza radykalną balneoterapią, stosuje zielarstwo i homeopatię. Podczas gdy wszyscy na korytarzowej kuchence przegotowują wodę na herbatę albo pichcą jakieś ciepłe żarcie, ona gotuje... różnokolorowe kwiatki. Napar zagryza tajemniczą tabletką, która ma jej przynieść natychmiastowe uzdrowienie. Stanowczo nie chce aspiryny, ani żadnych innych chemikaliów typu gripex, które oferują uczynni pielgrzymi.
Diallowie śpią naprzeciwko. Dopiero teraz widzę, że Bernadette zabrała ze sobą długą koszulę nocną. Jak ona ją upchnęła w plecaku?
Francuzi już w łóżkach, a my z Zającem ucztujemy jeszcze przy stole. Wino trzeba dopić, paczkę orzeszków wchłonąć do końca. Z naszych wyliczeń wynika, że przekroczyliśmy dziś granicę 250 kilometrów. Niby dużo, ale jeszcze nie jedna trzecia Drogi. Ze wstępnych przymiarek wychodzi, że do Santiago powinniśmy dojść 30 października, czyli w 31 dni. Tak jak Włodek Antkowiak. I oby tak się stało.
czytaj więcej:
123
kategorie:
wyprawy
kultura
camino Pustynne dziś Camino, a na końcu szara, niepozorna siostrzyczka robi hokus pokus
Pierwsze objawienie na Camino. Kijki! Ale tylko do nordic walking. Jak zwierzak, na czterech.
Camino de Santiago
Burgos. Wreszcie duże miasto. Śmierdzi, ale ma swoje zalety.



















