Autostopem przez Polskę
Filozofia pieroga wystartowała najszybciej. Jednak Rekreanci dotarli do mety pierwsi. Uczestnicy TOUR de AWF musieli pokonać 1800 km, odwiedzić 6 Uczelni AWF, dostarczyć 1000 zdjęć i relacji. Mieli na to 120 godzin.

Patronat portalu zwinka.pl
Organizatorem pomysłu jest Wydziałowa Rada Samorządu Studenckiego Wydziału Turystyki i Rekreacji we współpracy z Geograficzno-Krajoznawczym Studenckim Kołem Naukowym w Poznaniu.
Punktami kontrolnymi dla wszystkich uczestników były wszystkie siostrzane Uczelnie w kraju oraz ich zamiejscowe wydziały.
Na szlaku znalazły się zatem: Biała Podlaska, Gdańsk, Gorzów Wielkopolski, Katowice, Kraków, Warszawa i Wrocław.
autor: Roma Surma - AWF Poznań
Autostopowy Wyścig TOUR de AWF
W Autostopowym Wyścigu TOUR de AWF udział wzięło 6 dwuosobowych drużyn. Celem projektu jest popularyzacja autostopu, poprzez pełen przygód i zabawy wyścig, który pozostanie w pamięci uczestników na wiele lat. Wystartowali 29 kwietnia o godzinie 12.00 z Poznania. Tu także była meta. Na pokonanie wyznaczonych tras i wykonanie zadań mieli czas do 4 maja. Najszybsi byli „Rekreanci", którzy w dwie i pół doby zdobyli wszystkie siedem AWF-ów i pokonali prawie 2000 km! Ale po kolei - zacznijmy od początku.
Najszybciej wystartowała „Filozofia pieroga", czyli Magda i Kamil, którzy od razu po przecięciu wstęgi przez Darka Jańca, dosłownie pobiegli... w sobie znanym kierunku. Ta przewaga ze startu została jednak zniwelowana już na wylotówce. Co prawda „Filozofia" jako pierwsza dotarła do Trójmiasta, jednak zamiast pójść w ślady „Rekreantów" i „Pędzących bananów" i jeszcze tego samego dnia ruszyć do Warszawy, Magda i Kamil postanowili zostać w Gdańsku. I zagościli tam na dobre. Podczas gdy „Rekreanci" pukali już do RUSS-u, oni nadal odpoczywali w Gdańsku.
Bardzo ambitną trasę, jak na pierwszy dzień TOUR de AWF, obrali Karolina i Mendoza - „Ku zwycięstwu". Po zdobyciu Gorzowa Wielkopolskiego ruszyli do Gdańska. Wszystko szło bardzo dobrze aż do Starogardu Gdańskiego. Tam nastąpił ponad godzinny, nieplanowany postój, bo nikt nie chciał podwieźć biedaków. Późno w nocy udało im się w końcu dojechać do Gdyni. Tam na „nocleg" (trwający nie dłużej niż godzinę) zaprosił ich hodowca węży!
czytaj więcej:
123
kategorie:
turystyka
przyroda
zostaw komentarz:
komentarze internautów:2010-05-11 13:15
(+odpowiedz) Świetna idea, ciekawy opis. Chętnie bym wziął w czymś takim udział, bo to jest niezłe krejzolstwo
Kto raz spróbuje jazdy po bezkresnej przestrzeni Śniardw, nie wyjdzie już na sztuczne lodowisko!
Od Alaski po Florydę, od Kalifornii po Karolinę Południową...

























