Jaskinia - drugi dom grotołaza
Ciemno, ciasno, zimno, minuta może trwać tu wieczność, godzina tylko chwilę. Często wychodząc czują ulgę. Jednak ciągle tam wracają... Tomasz Fiedorowicz, polski grotołaz opowiada o zejściach w nieznane.

Więcej zdjęć na stronie VI Międzynarodowego Konkursu Fotografii Jaskiniowej im. Waldemara Burkackiego: www.speleo.waw.pl/konkurs/
autor: Iwona Muszytowska-Rzeszotek
Polacy należą do światowej czołówki grotołazów. To właśnie oni mają na swoim koncie kilka spektakularnych wyczynów. Między innymi w Austrii, gdzie w 1998 roku pobili głębokościowy rekord świata w jaskini Lamprechtshofen, osiągając głębokość 1632 metrów.
Wśród nich był Tomasz Fiedorowicz, z którym przeprowadziliśmy wywiad:
zwinka.pl Jak trafiłeś ze szczytów górskich, do jaskiń?
Miałem świetnego nauczyciela geografii w szkole, który zaraził mnie tym zajęciem.
Podczas pierwszego zejścia byłem ciężko przerażony. Zresztą tak naprawdę 15 lat swojej kariery grotołaza, spędziłem zastanawiając się - dlaczego to robię, a nie siedzę na ciepłej plaży z drinkiem z palemką? Jednak kiedy już wyjdę z jaskini, coś ciągnie mnie do niej z powrotem.
zwinka.pl Który moment wyprawy, jest najbardziej fascynujący?
Wyjście z jaskini! Poważnie. Pobyt w jaskini to często metafizyczne uczucie. Po 18 - godzinnym pobycie pod ziemią, często wychodzimy, kiedy na zewnątrz zapadła już noc. Wyczerpanie w połączeniu z ciemnością i przestrzenią dostarcza wielu emocji. Zdarzają się dziwne sytuacje. Kiedyś po wyjściu z jaskini w nocy, położyłem kask z czołówką na kamieniu. Nagle poczułem czyjąś obecność za moimi plecami. Odwróciłem się i zobaczyłem kilkumetrowego olbrzyma, który machał rękami. To były sekundy paniki. Szybko okazało się że, to mój cień. Wszystko przez światełko na kasku. O świcie wychodzi się inaczej. Szczyty gór są w dole i mienią się bajkowymi kolorami. Różowe i pomarańczowe odcienie są prawdziwym ukojeniem dla zmęczenia. Po tylu latach takie obrazki ciągle robią na mnie wrażenie.

zwinka.pl „Zejście" widziałeś? Oglądacie takie filmy?
Jak wiesz o co chodzi, to obejrzenie takiego filmu jest dosyć zabawnym doświadczeniem. W jaskiniach nie spotykamy oczywiście takich stworów. Często towarzyszy nam jednak strach i nieprzyjemne uczucie obecności „obcego". Do jaskini wnosimy swoje wewnętrzne demony i słabości. One rzeczywiście mogą się gdzieś zmaterializować w naszej głowie w czasie tak długiej wędrówki. Raz w jaskini spotkałem grób osoby, która tam zginęła. Przebywanie w tej jaskini, mimo mojego racjonalnego podejścia do życia, dawało jednak wiele do myślenia.
zwinka.pl Grotołazi często zostawiają pamiątki? W górach to się często zdarza na szczytach.
Tu wręcz przeciwnie. Dewizą grotołazów jest pozostawienie środowiska nienaruszonego. Owszem, zdarzało mi się spotykać podpisy odkrywców np. Stefana Zwolińskiego z 1912 roku. Takie miejsce stają się swoistą Mekką. To takie miejsca, które trzeba zobaczyć w czasie kursu. Dziś dla nas, to już pogwałcenie środowiska. Na dworze śnieg i deszcz są w stanie oczyścić takie wpisy. W jaskinie wszystko zostaje. To, co wnosimy, wynosimy ze sobą. Interpretację tej zasady pozostawiam czytelnikom portalu zwinka.pl....
czytaj więcej:
123
kategorie:
wyprawy
jaskinie
zostaw komentarz:
komentarze internautów:2010-05-08 15:00
(+odpowiedz) Mi łeb urwała fota nr 3. Klimat jak z Morii... W sumie człowiek może się zastanawiać czy powinien czuć lęk wysokości czy klaustrofobię.
2010-05-07 22:22
(+odpowiedz) powiedziałbym nawet że autorzy fotek reprezentują ściśle undergroundowy nurt fotografii
2010-05-07 22:16
(+odpowiedz) super max, apetytu może dodać myśl o byciu w tym samym czasie i przestrzeni jako fotograf, szacun dla autorów zdjęć
DZIENNIK WYPRAWY: 31 marca. W Toruniu planujemy być w piątek 1 kwietnia, o godzinie 14.30
Łukasz nie widzi, Piotr nie ma płuca, 29 stycznia zdobyli Aconcaguę!
DZIENNIK WYPRAWY: 26 marca. Nerwy nam puszczają. Przyjaźń polsko-rosyjska wisi na włosku...
Z kontynentu na kontynent. Transatlantycka Wyprawa Kajakowa.
























