Camino tinto - dzień 9
...cd.Na marginesie, ten bar to totalny odjazd. Obserwowaliśmy grę w te kolorowe obrazki. Dużo emocji. Barmanka siedziała ze starszymi bywalcami przy stoliku, który wskutek ich napierania przy kolejnym rzucie kartą, stawał się coraz mniejszy. Tak walczyli, że zapomnieli o bożym świecie. A nad nimi wisiał nagi super tors jakiegoś przystojniaka. Bardzo ciekawa kompozycja.
Wieczorem dotarli Hiszpanie, ci od kolacji rybnej w Zubiri. Gdzieś im się najwyraźniej zapodział Dziadeczek. Zaczynamy się o niego martwić. Chyba się nie wycofał? Wyglądał na pełnego werwy. Ale tu, jak mówi Ibrahima, wszystko może się zdarzyć. Wystarczy raz stanąć krzywo i solidnie skręcić nogę. Ze skręconą kostką można przejść dwa kilometry, ale nie dwadzieścia. I to dzień w dzień.
Wszystko wskazuje na to, że dzisiejsza noc upłynie pod znakiem włoskiej dominacji. Bardzo głośno do snu przygotowują się rowerzyści. Wystarczy poczuć natężenie wydawanych przez nich dźwięków, nawet nie trzeba wsłuchiwać się w słowa, by mieć pewność skąd pochodzą. Jeden tylko robi się cichszy przez chwilę. Siada ze skrzyżowanymi nogami na piętrowym łóżku i zapada w szybką medytację. Koledzy trochę się z niego nabijają, więc daje spokój. Widocznie nie było to takie ważne. Nic straconego, jutro przysiądzie dłużej i osiągnie oświecenie.
Za to ich rodak w sandałach, piechur, którego wyprzedzaliśmy po drodze, stracił najwyraźniej humor. Ciska się o wszystko. Mruczy wściekle pod nosem. Popycha plecak Ibrahimy, bo ponoć mu przeszkadza w dojściu do łóżka. Ogólnie, wkurzony totalnie maruda.
Tobie, bracie, ta droga się naprawdę przyda. Jesteś odwrotnością Anne Marie, naszej koleżanki z Zubiri. A właśnie? Co z nią? Gdzie jest teraz szczęśliwa artystka, której już przed Camino wszystko w życiu pasowało?
czytaj więcej:
123
kategorie:
wyprawy
turystyka
kultura
camino Pustynne dziś Camino, a na końcu szara, niepozorna siostrzyczka robi hokus pokus
Pierwsze objawienie na Camino. Kijki! Ale tylko do nordic walking. Jak zwierzak, na czterech.
Camino de Santiago
Burgos. Wreszcie duże miasto. Śmierdzi, ale ma swoje zalety.
Ilu pielgrzymów widziały przewracające się dziś domy, których gruz spada na szlak?



















