Najdalsza osada Północy
W Skarsvag, najdalej na północ wysuniętej wiosce rybackiej świata, mieszka stu ludzi. Kilkunastu rybaków, tyle samo kobiet i ośmioro dzieci. Reszta to pracownicy sezonowi. Imigranci też są - głównie z Polski

Skarsvåg:
Najdalej na północ wysunięta miejscowość świata, zarazem najdalej na północ wysunięty port, kemping i punkt dostępowy Internetu.
Wieś rybacka w północnej Norwegii, na wyspie Magerøya, w gminie Nordkapp w prowincji Finnmark. Współrzędne geograficzne 71°6'29"N, 25°48'44"E, położona trzy kilometry od europejskiej trasy E 69 i około piętnastu kilometrów od Przylądka Północnego, pomiędzy jeziorem Storvatnet a morską zatoką - fiordem Morza Barentsa.
autor: Radek Rzeszotek
Czerwiec, kilka dni przed nocą świętojańską. W Skarsvag od dawna nie zapadł zmierzch. Nawet się nie ściemniło. Dzień polarny panować tu będzie do końca sierpnia. Ci, którzy nie są do niego przyzwyczajeni, wkrótce wpadną w insomię, czyli głębokie zaburzenie snu - być może nie zdołają zasnąć przez wiele dni, może będą tylko rozdrażnieni, może przeżyją halucynacje...? Jak na tę szerokość geograficzną pogoda jest prawdziwie letnia - 10 stopni Celsjusza, prawie bezchmurne niebo, lekki wiatr od Morza Arktycznego. Na horyzoncie białe kłęby chmur. Oto raj Dalekiej Północy.
Osada położona jest na zachodnim brzegu zatoczki ukrytej za wysokim klifem Nordkapp. Kilkadziesiąt kolorowych domków z drewna. Szkoła z krytym basenem zbudowana została na wzniesieniu. Przy drodze wjazdowej stoi biały, drewniany kościółek, który mieszkańcy odnowili kilka dni temu - jak zawsze przed Nocą Św. Jana. Przy południowo-wschodnim nabrzeżu kołyszą się łódki rybackie wynajmowane turystom chcącym zakosztować połowu na Morzu Arktycznym. W porcie dwa pełnomorskie kutry. Krążą nad nimi mewy. Jedyna tutejsza atrakcja turystyczna, to Kirkeporten, czyli dziura w skale, przez którą można spojrzeć na morze.
- Mamy tu ostatnio dość napiętą sytuację, ponieważ lokalne władze zastanawiają się nad likwidacją naszej szkoły - mówi Paula Johansen, żona pracownika miejscowej przetwórni ryb. - Używają argumentu, że uczy się w niej tylko ośmioro dzieci i utrzymywanie szkoły jest nierentowne. My oczywiście nie zgadzamy się z takim tokiem myślenia. Nasze dzieci potrzebują szkoły. Tu, na miejscu, w Skarsvag.
Sprawa likwidacji szkoły ani na chwilę nie burzy jednak spokoju osady. Mieszkańcy wiedzą, że zanim władze zdecydują o losie szkoły, upłynie wiele czasu. W Norwegii władza i obywatele mają bardzo dużo czasu. Nie trzeba podejmować pochopnych decyzji. Zwłaszcza, gdy chodzi o dzieci.
W biurze informacji turystycznej, które jest zarazem sklepem z pamiątkami, pracuje Izabela. Przyjechała tu z Radomia. W Polsce studiowała prawo, jednak nie udało jej się zdobyć pracy, która mogłaby ją zadowolić. Narzeka na Radom, narzeka na Polskę i wszystkich ministrów oświaty, którzy narodu polskiego nie uczyli języka angielskiego. W Norwegii żadne dziecko nie ma problemów z porozumieniem się w języku angielskim. Pokolenie 40-latków także. Iza po angielsku mówi słabo.
czytaj więcej:
123
kategorie:
wyprawy
turystyka
nordkapp
morze
zostaw komentarz:
komentarze internautów:2010-05-04 18:23
(+odpowiedz) Ładnie napisane, może zaplanować tam wakacje. Ja za słońcem też nie przepadam. A tam jest bardzo klimatycznie.
2010-05-03 15:08
(+odpowiedz) Byłem, widziałem wszystko to w realu... Szkoda, że dziurawej skały nie ma - to wspaniała turystyczna atrakcja tego miejsca
DZIENNIK WYPRAWY: 31 marca. W Toruniu planujemy być w piątek 1 kwietnia, o godzinie 14.30
Łukasz nie widzi, Piotr nie ma płuca, 29 stycznia zdobyli Aconcaguę!
DZIENNIK WYPRAWY: 26 marca. Nerwy nam puszczają. Przyjaźń polsko-rosyjska wisi na włosku...






















