MIAT wita was
...cd.Mongloskie Linie Lotnicze wydają się egzotyczne. Ale są logiczne.
Powrót do Polski również zaplanowaliśmy z MIAT-em. Niedzielny poranek, po nieprzespanej nocy: ostatnie pakowanie, sprawdzanie paszportów... no i Małysz zdobył drugie srebro (w Mongolii była wtedy 5 rano). Czekamy w kolejce na odprawę bagażów. Ładujemy walizki, dajemy miłej pani paszporty i słyszymy, że naszych biletów nie ma! Nie ma naszych rezerwacji! Mamy 40 minut do planowanego odlotu. Biegniemy do informacji. Tu wszystko sprawdzają. Na czarno-białych monitorach informacja się potwierdza. Numery rezerwacji, które mamy na naszych wydrukach, u nich nie funkcjonują. Do odlotu pozostało 20 minut.
Wszczynamy raban, kłócimy się, pokazujemy nasze wydruki, lecz w środku, wewnątrz głowy już pojawia się myśl, że jednak teraz nie polecimy. W najlepszym przypadku polecimy następnym samolotem (wtorek, dwa dni później), a w najgorszym będziemy musieli bilety kupować jeszcze raz. Zostało 10 minut. Jakiś "szary garnitur" (pewnie menadżer bądź jego odpowiednik) daje nam wydruk z miatowskiego komputera, z informacjami jakimi dysponują. Ponoć poza nazwiskami nie ma tam nic. Krzyczymy, żeby wstrzymali samolot, który powinien już kołować na pas startowy. Ostatecznie jednak znajdujemy na ich dokumencie pewne informacje: nie tylko nasze nazwiska, lecz również datę zakupu biletów i dane kontaktowe. "Szary garnitur" zaczyna wszytsko przeglądać jeszcze raz. Mimochodem rzuca w naszym kierunku, że samolot czeka i zaczyna dzwonić do dyrekcji.
Czas mija. 10, 20, 30 minut. Pół godziny nerwówki. W końcu przychodzi wiadomość: podpiszemy odpowiednie oświadczenie i możemy wchodzić na pokład! Jeszcze tylko odprawa bagażowa i celna, a potem biegiem w stronę samolotu. Gdyby mogli, nasi współprasażerowie rozciągnęli by nas końmi, których całe szczęście nie było.
Lecimy, w sumie z godzinnym opóźnieniem...
czytaj więcej:
12
kategorie:
znane miasta
wyprawy
Azja
zostaw komentarz:
komentarze internautów:2010-04-07 11:11
(+odpowiedz) Warto dowiedzieć się czegoś więcej o tym, jak wyglądają wyprawy do Mongolii. Dawajta kolejny artykuł!
2010-03-25 16:25
(+odpowiedz) Świetnie napisane, no i niezła przygoda w trochę egozotycznym kraju...
2010-03-25 15:38
(+odpowiedz) No i w końcu cokolwiek się człowiek dowie o tym wyjeździe na dziką
DZIENNIK WYPRAWY: 31 marca. W Toruniu planujemy być w piątek 1 kwietnia, o godzinie 14.30
Łukasz nie widzi, Piotr nie ma płuca, 29 stycznia zdobyli Aconcaguę!
DZIENNIK WYPRAWY: 26 marca. Nerwy nam puszczają. Przyjaźń polsko-rosyjska wisi na włosku...





















