MIAT wita was
W Mongolii nawet Polak może załatwić sprawy -wystarczy mieć argumenty i trochę szczęścia... Czyli o tym, jak lata się MIAT, mongolskimi liniami lotniczymi.
autor: Michał Kuras
Mongloskie Linie Lotnicze wydają się egzotyczne. Ale są logiczne.
Najpopularniejszym sposobem dostania się do Mongolii jest pociąg. Sama podróż Koleją Transyberyjską jest już podróżą, w trakcie której wydarzyć może się wiele. Na jazdę samochodem przez niemal całą Rosję decydują się tylko nieliczni. My zdecydowaliśmy się na podróż samolotem - mongolskimi liniami lotniczymi: MIAT.
MIAT lata raptem do kilku miast: Pekin, Seul, Moskwa, Tokio. Na liście znajduje się także Berlin... A bezpośredni lot z Europy do Ułan-Bator to ważna sprawa, jeśli ktoś nie chce siedzieć kilku(nastu) godzin na Sheremyetiewie w Moskwie bądź Capital International w Pekinie. Bilety można kupić w necie. Poza tym MIAT wcale nie jest droższy od konkurencji dolatującej do stolicy Mongolii.
Pierwszy problem pojawił się podczas kupowania biletów. Według informacji na stronie mogliśmy wykupić dwie możliwe opcje lotu. Pierwsza i droższa, przewidywała tylko międzylądowanie w Moskwie (dotankowanie, wymiana pasażerów), druga przesiadkę w Moskwie na inny samolot i dotarcie do Ułan-Bator z godzinnym opóźnieniem...
Na lotnisku Tegel w Berlinie, pytaliśmy innych pasażerów o te dwie opcje. Większość kupiła opcję tańszą, potem okazało się, że wiedzieli co robią... Samo lądowanie w Moskwie wspominamy bardzo pozytywnie - na lotnisku (chyba jednym z niewielu w Europie), można sobie spokojnie zapalić papieroska. Po dymku wsiadamy do samolotu...z tymi samymi ludźmi, którzy wcześniej deklarowali, że kupili opcję tańszą...
Tydzień później, gdy już zdążyliśmy zachłysnąć się świątyniami buddyjskimi i stepem, zgłosiliśmy się do MIAT-u z reklamacją. Różnica w cenie biletów wynosiła około tysiąca złotych, za co w Mongolii można sobie przez jakiś czas dobrze żyć. Naładowani emocjami, z wydrukami biletów i oferty MIAT, ruszyliśmy do ich głównej siedziby, sąsiadującej z lotniskiem. Rozmowy zajęły godzinę. Ale skoczyły się dla nas dobrze. Godzinę później dostaliśmy telefon z informacją, żeby zgłosić się do kasy po należne nam pieniądze. Cały proces odbył się bez składania oficjalnej reklamacji na piśmie, bez dwutygodniowego oczekiwania, bez przeciągania sprawy. Krótka analiza argumentów przez jakiegoś dyrektora i decyzja. Tak załatwia się sprawy w Ułan-Bator.
czytaj więcej:
12
kategorie:
znane miasta
wyprawy
Azja
zostaw komentarz:
komentarze internautów:2010-04-07 11:11
(+odpowiedz) Warto dowiedzieć się czegoś więcej o tym, jak wyglądają wyprawy do Mongolii. Dawajta kolejny artykuł!
2010-03-25 16:25
(+odpowiedz) Świetnie napisane, no i niezła przygoda w trochę egozotycznym kraju...
2010-03-25 15:38
(+odpowiedz) No i w końcu cokolwiek się człowiek dowie o tym wyjeździe na dziką
DZIENNIK WYPRAWY: 31 marca. W Toruniu planujemy być w piątek 1 kwietnia, o godzinie 14.30
Łukasz nie widzi, Piotr nie ma płuca, 29 stycznia zdobyli Aconcaguę!
DZIENNIK WYPRAWY: 26 marca. Nerwy nam puszczają. Przyjaźń polsko-rosyjska wisi na włosku...





















