Marek Kamiński Show
Rzecznego podróżnika witała nad Wisłą cała Nieszawa. Załopotały nawet biało-czerwone flagi. Marek Kamiński nie kryje, że jest wykończony. Cóż, wstaje codziennie przed czwartą i jedenaście godzin wiosłuje.
autor: zwinka.pl
Ekspedycja Wisła dotarła we wtorek do Ciechocinka. Tam podróżnik postanowił zanocować. To on ma decydujący głos w wyborze miejsca na biwak. Jak zapewnia towarzysząca mu ekipa, czasami do ostatniej chwili nie wiadomo, gdzie wszyscy spędzą noc. Pierwotnie Marek zakładał, że rozbijać się będzie na wiślanych wyspach, z których Królowa Polskich Rzek, szczególnie na odcinku powyżej Płocka, słynie. Okazuje się jednak, że do tej pory wybierał ostatecznie brzegi. Głównie dlatego, że wieczorami robi odprawy z ekipą przy ognisku.
We wtorek o piętnastej dopłynął do Nieszawy. Zwinka była na miejscu. Na wiślanach bulwarach już przed trzynastą pojawiły się tłumy. Przeważali uczniowie miejscowego liceum i gimnazjum. Większość zakładała, że podróżnik przepłynie przy prawym, przeciwnym brzegu, pomiędzy lądem, a wyspą o intrygującej nazwie Jamajka. To na nią skierowane były wszystkie oczy.
- O Jamajkę chyba zahaczy? Ja bym tam wdepnął - młodzi nieszawianie przekazywali sobie lornetkę i co chwilę któryś wykrzykiwał, że coś widzi.
- Miała go witać tylko młodzież z założonej w naszej szkole Ligi Morskiej i Rzecznej, a ostatecznie przyszła cała szkoła - wyjaśnia Maciej Marjański, nauczyciel geografii. - Jesteśmy miastem otwartym na Wisłę, to chyba widać.
Widać faktycznie. Podstawowa zaleta - płaski brzeg, który stanowczo zachęcające do przybicia. Ktokolwiek pływał Wisłą na tym odcinku, a zwinka pływała, ten wie, że po wpłynięciu na pełnej cypie na ląd wystarczy schodkami wspiąć się pięć metrów, przejść dziesięć kolejnych i trafiamy do sklepu, gdzie zawsze można uzupełnić zapas piwa. Kamiński najwyraźniej o tym nie wiedział albo faktycznie jest doskonale wyposażony, bo ze sklepu nie skorzystał.
czytaj więcej:
123
kategorie:
wyprawy
wisła
zostaw komentarz:
komentarze internautów:2010-03-17 12:44
(+odpowiedz) czyta się czyta, ale ja trochę tym spływem jestem rozczarowana. Na początku mówiono o samotnym spływie i dwóch dziennikarzach do zdjęć. A tu cała ekipa płynie. Jacku! To ile osób ostatecznie płynie rzeką?
DZIENNIK WYPRAWY: 31 marca. W Toruniu planujemy być w piątek 1 kwietnia, o godzinie 14.30
Łukasz nie widzi, Piotr nie ma płuca, 29 stycznia zdobyli Aconcaguę!
DZIENNIK WYPRAWY: 26 marca. Nerwy nam puszczają. Przyjaźń polsko-rosyjska wisi na włosku...




























