Plecionkarze wymierają
Po dziewczynę Kujawiacy wyprawiali się przez Wisłę. Dobrzynianie robili to samo. Pływali na zabawy, czasem żeby coś ukraść albo sprzedać. Zazwyczaj wyrób z wikliny...
autor: Iwona Muszytowska-Rzeszotek
Wyroby z wikliny
13 tysięcy przejechanych kilometrów, 10 wypraw po Polsce, 40 dni w terenie, 60 uzyskanych eksponatów, ponad 100 wywiadów i 65 godzin nagrań. Tak w liczbach wyglądała wyprawa etnologów Plecionkarskim Szlakiem Wisły.
Są grupą zapaleńców skupionych przy Uniwersytecie Ludowym Rzemiosła Artystycznego w Woli Sękowej: mistrz koszykarz - plecionkarz, etnolodzy i instruktorzy rzemiosła artystycznego. Podróżują po Polsce w poszukiwaniu tradycyjnych plecionkarzy. Drobnych rzemieślników schowanych we wnętrzach swych domów, kontynuatorów lokalnych tradycji, jak i twórców ludowych. Przemierzając wciąż nowe miejsca na szlaku doliny Wisły, próbują ustalić jak długo jeszcze plecionkarstwo przetrwa? Jedną z autorek projektu jest Paulina Adamska - Malesza, którą zaprosiliśmy do rozmowy.
Zwinka.pl: Na czym polegały wasze badania terenowe doliny Wisły?
Zorganizowaliśmy 10 wypraw. Badania prowadziliśmy pod patronatem Uniwersytetu Śląskiego w Cieszynie Katedry Etnologii i Antropologii Kulturowej. Zależało nam, aby dotrzeć do plecionkarzy, a także do ośrodków plecionkarskich. Dysponowaliśmy wcześniej przygotowaną listą adresów. Jednak szybko okazało się, że takich „żywych" miejsc jest znacznie więcej. Zostało nam jeszcze bardzo dużo materiału do zbadania, dróg do pokonania i podwórek do odwiedzenia. Tak naprawdę był to początek większej całości.
Zwinka.pl: Czyli plecionkarstwo nie jest ginącym rzemiosłem ludowym?
Taka obiegowa opinia była i nadal jest nam dobrze znana. Zresztą w książkach dotyczących rzemiosła artystycznego, plecionkarstwo także znajduje się w kategorii ginących zawodów. Z takim przekonaniem wyruszaliśmy na pierwszą wyprawę. Jednak szybko te poglądy zweryfikowaliśmy. Staraliśmy się pokazać w naszym projekcie, że plecionkarstwo nie tylko nie ginie, ale w ciekawy sposób się zmienia. Choćby Franciszek Trzebiatowski w Zblewie, który ma utrudniony dostęp do naturalnych surowców. Dziś swoje kosze plecie z plastikowych taśm, które odbiera z wysypisk śmieci. Nowoczesny rycykling, do tego tworzy eko-art.
czytaj więcej:
123
kategorie:
wisła
etno
wywiady
zostaw komentarz:
komentarze internautów:2010-05-05 18:36
(+odpowiedz) Dziękuję za wszystkie miłe słowa dotyczące Franciszka Trzebiatowskiego, zmarł 3 maja 2010 roku, mam nadzieję, że znajdą się naśladowcy zainspirowani jego pomysłem na eko-koszyki. Pozdrawiam
2010-05-18 17:36
(+odpowiedz) O obrzędach pogrzebowych w różnych częściach świata opowiada dr. Zdzisław Preisner
Portal zwinka.pl testuje kajak point 65 - szwedzki "morszczak" dobry też na niziny
Człowiek, który po całym świecie jeździ rowerem opowiada o podróży przez trzy kontynenty

























