Hotrodem po Bałtyku

Prom Viking Line ciężko przybił do brzegu. Wypchany ładunkiem, rozbawiony po całonocnej balandze, dobrze wypasiony... Na trap wjechał powoli czarny mustang rocznik 64. Za nim drugi, czerwony.

Hotrodem po Bałtyku
Henrik żyje w swojej furze. Zdjęcia: Filip Kowalkowski
data publikacji: 2010-03-14

autor:
Radek Rzeszotek

Zaryczały kolejne silniki. Do portu wtoczył się sznur wypieszczonych hotrodów. Wszyscy w porcie przystanęli na chwilę. Takiej liczby zabytkowych samochodów jeszcze nie widzieli. Szwedzi w cadillacach, Rosjanie w cabrioletach, Finowie w mustangach, Norweg w corvecie... Same krążowniki szos, większość po czterdziestce, ale każdy po tysiącu operacji plastycznych i generalnym liftingu.

- Prom, to nie prom... To pływająca knajpa - wyjaśnia Inge z kasy biletowej obsługująca pasażerów z Tallina. - W ostatnich latach bardzo modne stało się odpoczywanie lub organizowanie na promach imprez rozrywkowych. Na pokładach największych jednostek znajdują się nie tylko tarasy widokowe, ale także bary, kluby, kasyna, sauny, sale do ćwiczeń, wszystko, co potrzebne jest do dobrej zabawy. Gwarantujemy, że nikt nie będzie się nudził. Oczywiście największą popularnością cieszą się rejsy nocne.

Kierowcy i załogi szosowych krążowników noc spędzili na promie. Wielu jeszcze jest pod wpływem alkoholu, ale nikt się tym nie krępuje. W Skandynawii można wypić, chyba nawet trzeba. W krajach, gdzie latem nie zachodzi słońce, a zimą w dzień świeci księżyc, powód do wypicia znajdzie się zawsze. Zwłaszcza na promie, gdzie nic innego pasażerowie do roboty nie mają..

foto

Kierowcy hotrodów też pili. Twarze ich mówią, że wypić mogą wiele. Większość ogorzała od mrozu i wiatru, włosy długie, brody wystylizowane - niektórzy wyglądają jak nordyccy wojownicy. Jak się bawią, to się bawią... Piją, póki stoją, siedzą, czasem wlewają w siebie, gdy już leżą. Piją co się da, mieszają wszystko ze wszystkim - piwo z ginem, wódkę i winem, cytryny z whiskey... Im mocniej kopnie w łeb, tym lepiej. Nordyk lubi czuć, że żyje.

Załoga promu sprzątała górny pokład jeszcze długo po ich zejściu na brzeg. W ruch poszły węże z wodą - tak szybciej usunąć do morza pozostałości po balandze: od rzygowin, po odpadki, pety, resztki jedzenia, potłuczone kieliszki i butelki. Dno portu w Tallinie pełne jest wraków po imprezach...

Balanga w porcie na nowo rozpoczęła się znów około południa.

- Spotykamy się przez cały rok, ale rzadko udaje się zebrać tak liczną załogę - uśmiecha się Marie Svenson z miasta Lulea w Szwecji, właścicielka seledynowego dodga. - Ostatni raz udało się to chyba jakieś trzy lata temu w Helsinkach. Co roku organizujemy konkursy na najpiękniejszą brykę. W ubiegłym roku wygrał mój dodge.


czytaj więcej:

123

kategorie: podróże bałtyk

komentuj zostaw komentarz:
podpis: *




turing < przepisz tekst z obrazka po lewej




komentujkomentarze internautów:

fotka
~radecki
2010-03-09 21:10
*   (+odpowiedz)
Podziwialiśmy ile się dało. Ale parę godzin później mieliśmy jechać dalej - na Północ. Wiesz, ta historia to taki miły odprysk, przesmaczny. Ale nam nie było z nimi po drodze. Nam było na Nordkapp...
fotka
~iwona
2010-03-09 20:40
*   (+odpowiedz)
ojjjj panowie widzę , że dobrze się bawiliście, aaaa gdzie podziw dla autek?
fotka
~radecki
2010-03-09 20:16
*   (+odpowiedz)
No powiedz, że to nie była balanga... hhyyhyhy
fotka
~maniaq
2010-03-09 19:15
*   (+odpowiedz)
pamietasz goscia, ktory sie zlal na samym srodku placu...heheh
 
zobacz też:
podobne artykuły:
Prijon taifun - kajak legenda
Test najstarszego kajaka polietylenowego świata
Książka o Workucie
Jeszcze w 2011 roku na polskim rynku ukaże się książka o wyprawie do Workuty
Camino tinto - dzień 18
Camino długo wchodzi do Leon. I dobrze, bo Zając kuruje się idąc.
Wschodni kraniec Europy
Bajdarata
Ujście rzeki Bajdaraty do Morza Karskiego
Camino tinto - dzień 17
Kto na Camino pierwszy wpadł w trans? Zając, oczywiście. Słuchacz liści.
Camino tinto - dzień 16
Czyżby nagle zrobiło się z górki?
Pogański ślub po litewsku
Wyznawcy Perkuna, boga ognia, mają się świetnie
Pychówka z żaglem
Marcin Figurski, mąż aktorki Agaty Kuleszy, pływa pychówką z żaglem po Wiśle
Camino tinto - dzień 15
Pustynne dziś Camino, a na końcu szara, niepozorna siostrzyczka robi hokus pokus
 
© zwinka.pl 2012, portal podróżnika, podróże, wyprawy, przygody | o nas | kontakt | współpraca | zasady | partnerzy | podążaj za zwinką na