Tak się czyta w Rosji
Widziałem kobietę, która w toalecie zbierała kopiejki, a jak nie miała co robić, to czytała. Dostojewskiego! Nawet żebracy na ulicy siedzą i czytają. Tam się pięknie czyta - Janusz L. Wiśniewski opowiada o Rosji.

Janusz Leon Wiśniewski - ur. 18 sierpnia 1954 w Toruniu, naukowiec i pisarz, magister fizyki (Uniwersytet Mikołaja Kopernika), magister ekonomii (Uniwersytet Mikołaja Kopernika), doktor informatyki (Politechnika Warszawska), doktor habilitowany chemii (Politechnika Łódzka). W latach 1979-93 pracował w Ogólnouczelnianym Ośrodku Obliczeniowym UMK. Na stałe mieszka we Frankfurcie nad Menem, gdzie pracuje w międzynarodowej firmie informatycznej zajmującej się tworzeniem oprogramowania dla chemików. Jako pisarz zadebiutował w roku 2001 powieścią "S@motność w Sieci", na podstawie której powstał film oraz serial telewizyjny, a książka stała się super-bestsellerem. Ojciec dwóch córek: Joanny i Adrianny.
autor: Iwona Muszytowska-Rzeszotek
Janusz L. Wiśniewski: Rosjanki są zadbane, zmysłowe. A faceci u ich boku - wyjątkowo nierasowi.
zwinka.pl: Do tej pory znane były nam Twoje zawodowe związki ze Stanami Zjednoczonymi. Dzięki książkom w Twoim życiu pojawiła się również Rosja.
Janusz L. Wiśniewski: Zawodowo nadal jestem związany ze Stanami Zjednoczonymi. Dla firm chemicznych i farmaceutycznych piszę komputerowe oprogramowania. Jeśli chodzi o świat literatury, rzeczywiście związany jestem z Polską i Rosją. Nieskromnie to zabrzmi, ale jestem w Rosji pisarzem kultowym. Przetłumaczono tam wszystkie moje książki. Jeżeli banery z moim wizerunkiem wiszą niedaleko Placu Czerwonego, to jest to dla mnie niemal historyczna refleksja.
zwinka.pl: Zdaje się, wziąłeś tam także udział w akcji zachęcania Rosjan do czytania. Przecież oni czytają wszędzie, nawet w metrze?
Janusz L. Wiśniewski: W akcji udział wzięło wielu pisarzy, bardzo różnych. Ja tego też do końca nie rozumiem. Rosjanie naprawdę czytają. Widziałem kobietę, która w toalecie zbierała kopiejki, a jak nie miała co robić, to czytała. Dostojewskiego! Nawet żebracy na ulicy, czekając na kolejny datek, siedzą i czytają. Tam się pięknie czyta, są wspaniałe księgarnie. Największa w Moskwie - na Arbacie.
zwinka.pl: Jakie wrażenie zrobił na Tobie ten kraj?
Janusz L. Wiśniewski: Kiedyś chciałem jechać do Związku Radzieckiego. Myślałem, że będzie wieczny, całe szczęście nie był. Kiedy się rozpadł, nie było powodu aby tam jechać. Do Rosji pojechałem całkiem niedawno, bo w 2007 roku. Pojawiłem się tam z polską butą. Myślałem: my jesteśmy europejscy, oni zacofani, odurzeni i napici. Ale już pierwszego dnia okazało się, że strasznie się myliłem. Kapitalizm jest tam bardzo drapieżny. Nie widziałem nigdzie dłuższych korków, choć stałem w korkach w Meksyku i Nowym Jorku. Ale Moskwa i Sankt Petersurg to nie Rosja, to jakby odrębne kraje nowoczesnych i bogatych ludzi. Ludzi, którzy, owszem, gonią za pieniędzmi i karierą, ale potrafią się też zatrzymać, zasmucić. To grusntny naród. Widać to w czasie spotkań, kiedy ludzie zadają pytania, kiedy płaczą. Tam nikt nie wstydzi się łez i okazywania emocji.
czytaj więcej:
123
kategorie:
wywiady
zostaw komentarz:
komentarze internautów:2010-03-07 14:06
(+odpowiedz) Też uważam, że Wiśniewski się broni. Przecież mówi wyraźne, że Rosji poza Moskwą nie widział...
2010-03-07 13:56
(+odpowiedz) To właśnie pan Wiśniewski podkreśla, że był w Moskwie, inne Rosji nie widział, ale ma nadzieję, że tam pojedzie. Jego wycieczka nie była także związana z turystyką i zwiedzaniem kraju a wizytą na targach książki. I tego dotyczył wywiad.
2010-03-07 08:41
(+odpowiedz) Pan Wiśniewski nie był w Rosji, tylko w Moskwie. Jego opowieść to jak opowieść z pionierskiej wyprawy na Champs d'Elysee. Nudna, bo wszyscy to wiedzą. Prawdziwie interesująca jest Rosja za granicami Moskwy. Krótko mówiąc - pan W. nie wie co mówi.
O obrzędach pogrzebowych w różnych częściach świata opowiada dr. Zdzisław Preisner
Człowiek, który po całym świecie jeździ rowerem opowiada o podróży przez trzy kontynenty
Psychologiczna pomoc powodzianom
Jak powinna wyglądać pomoc psychologiczna powodzianom?
zawód nawigator
Poznaję świat inaczej niż turysta, z tej portowej, bardziej prawdziwej perspektywy


















