Nordkapp
Wszystkie drogi kończą się na Nordkapp. Każdy, kto dojechał aż tutaj, zostawił Europę za plecami. Z klifu widać już tylko bezkres Oceanu Arktycznego. Dalej dojechać się nie da. Nordkapp, Mekka ludzi drogi.

- Przylądek Północny jest najdalej na północ wysuniętym punktem Europy
- Nordkapp położony jest na wyspie Mageroya w prowincji Finnmark w Norwegii
- Nazwę Nordkapp nadał przylądkowi jego odkrywca w 1533r. Richard Chancellor, anglielski podróżnik i odkrywca
autor: Radek Rzeszotek
Za wjazd na parking przed centrum turystycznym na Nordkapp trzeba zapłacić 390 koron norweskich, czyli w przeliczeniu na złotówki około 180 złotych. Bilet wjazdowy jest ważny przed dwie doby. Parking jest w połowie zapełniony caravanami - dwuosiowymi przyczepami campingowymi - wyłącznie z niemieckimi, francuskimi i holenderskimi rejestracjami. Niewielką część zajmują motocykle - głównie na hiszpańskich, włoskich i fińskich tablicach. Jest parę wozów sportowych - bmw Z4, audi TT, stare porsche - większość przyjechała tu z Niemiec. Jest jedna toyota z Polski. I kilka aut z norweskimi numerami, którymi przyjechali tu młodzi skośnoocy.
21 czerwca. 350 metrów do Nordkapp, 71'10'05, godz. 23.50.
- Moi kochani, dotarliśmy do celu, przed państwem dobrze zaopatrzone centrum turystyczne, w którym... - przewodnik z francuskiego autokaru tylko przez chwilę mówił do wycieczkowiczów. Po chwili większość wyminęła go i potruchtała na północ. Ostatnie 300 metrów.
W centrum turystycznym na Nordkapp angielskojęzyczna obsługa. Każdy pod krawatem wpuszczonym w wełniany bezrękawnik i z przyszywanym uśmiechem. Odpowiedzą chętnie na każde pytanie, pokierują do punktu z pamiątkami, wyjaśnią jak trafić do wykutego w skale King's View, wskażą drogę do toalety. Jest też poczta. Za jedną wysłaną kartkę z Nord Cape, z Polski można by wysłać dziesięć. Panienka w okienku - śniada imigrantka - nie pożycza długopisu, gdy któryś z petentów nie ma go przy sobie. Wskazuje na sklep z pamiątkami.
- Tam są również długopisy, po lewej stronie kas - uśmiecha się i dyskretnie wskazuje, w którą stronę iść. - Nie wolno mi pożyczać długopisu, bo będzie lepiej, gdy go kupicie.
Zachwalana we wszystkich folderach turystycznych restauracja odstrasza cenami nie tylko skąpych Niemców i Holendrów. O kawę nie proszą tu nawet Francuzi, a Włosi omijają szerokim łukiem zapach wydobywający się z zaplecza. Przy oknie o powierzchni kilkudziesięciu metrów kwadratowych siedzi tylko para Norwegów - z daleka widać, że od dawna nie zaprzątają sobie głowy pieniędzmi. Sączą szampana. 50 zł za kieliszek.
- Trudno mi komentować ceny w naszych punktach gastronomicznych czy pamiątkowych, bo ja ich nie ustalam - mówi Olaf, młody Duńczyk zatrudniony w obsłudze centrum turystynczego. - Ale jak na norweskie warunki nie są przecież aż tak oszałamiające. Z drugiej strony nasi klienci gotowi są zapłacić trochę więcej pieniędzy, żeby rozkoszować się chwilą w tak wyjątkowym miejscu - recytuje Olaf.
22 czerwca. Nordkapp, 71'10'21, godz. 00.45.
Na kamienistej platformie klifu przechadzają się ludzie. Niektórzy ustawiają z kamieni kopczyki, inni fotografują się na tle stalowego globusa ustawionego kilkanaście metrów od krawędzi klifu. Są i tacy, którzy gorączkowo przez komórki relacjonują skąd dzwonią. W podziemnej kapliczce ozdobionej krzyżem i Biblią kilka osób modli się słuchając utworów Garbarka. Na tablicy informacyjnej przed wejściem napisano, że wiele osób przeżyło tutaj objawienie religijne.
Wieje z północnego-zachodu. Słońce schowane za chmurami. Temperatura nie przekracza 8 stopni Celsjusza. Na morskim horyzoncie widać białe kłęby, które za kilka dni zmienią się z sztormowy front. Na błękitnej tafli nie będzie już widać kutrów rybackich ani promów turystycznych z Hammerfest opływających Nordkapp w odległości kilku mil od brzegu.
czytaj więcej:
123
kategorie:
podróże
nordkapp Pustynne dziś Camino, a na końcu szara, niepozorna siostrzyczka robi hokus pokus




jedziesz 

















