Indianie Europy
Żyli tu przed Wikingami. Zabijali renifery na setki lat przed wynalezieniem prochu. Mieszkali w namiotach, gdy królowie budowali pałace. Samowie, ostatni Indianie Europy, wymierają. Wkrótce nie zostanie ani jeden.

- Samowie to lud przeindoeuropejski zamieszkujący niegdyś cały półwysep skandynawski, oraz okolice Nordkapp
- Liczba ludności Samów zamieszkującej Norwegię nie jest dokładnie znana, natomiast wedle szacunków plasuje się ona pomiędzy 60 000 a 100 000 osób. Mniej więcej 15-25 000 Samów mieszka w Szwecji, podczas gdy ponad 6000 w Finlandii, a 2000 w Rosji
- Począwszy od 2004 roku w dniu 6 lutego święto narodowe Samów jest urzędowym świętem w Norwegii
- Tradycyjnie Indianie Europy żyją z hodowli zwierząt, myślistwa i rybołówstwa, uprawy roli i duodji, czyli ich rękodzieła.
autor: Radek Rzeszotek
Na południowo-zachodnim brzegu Zatoki Porsangen na Morzu Arktycznym, niedaleko miasta Olderfjord w Finnmarku, przy drodze na Nordkapp, ostatniej krainy Europy, stoją cztery tipi - wysokie namioty do złudzenia przypominające te składane przez Apaczów. Podczas przypływu morze podchodzi do namiotów na kilkadziesiąt metrów. Pomiędzy tipi nie rośnie trawa, tak blisko morza leżą tylko kamienie. Szkielet namiotów stanowi kilkanaście długich i cienkich pni połączonych ze sobą u szczytu. W XXI wieku tej konstrukcji nie okrywa już się skórami reniferów. Dziś Indianie Europy stosują nowoczesne włókna chroniące przed wiatrem i chłodem rzekomo o wiele lepiej niż skóry renów.
Mercedes obok tipi
Obok tipi stoi zaparkowany czerwonobiały stary mercedes, który kiedyś był ambulansem. Przy namiotach kręci się ubrana w ludowy strój Risten Lango, obywatelka Norwegii narodowości Saami. Do mercedesa wsiada Hugu Selemens, parter życiowy Risten. Jedzie do miasta po zakupy.
- Tak, to jest mój dom. Tutaj żyję - uśmiecha się Risten Lango. Ma brudne paznokcie. Z rąk czuć rybą. Z ust - ciężki oddech. Ubranie przesiąknięte potem i dymem.
W środku namiotu z kamieni zbudowano piętrowe palenisko. Ogień ogrzewa głazy, które działają jak piec. Tu nie można zmarznąć nawet, gdy wieje z północy. Ale tylko latem. Zimą nad brzegiem Morza Arktycznego w tipi nie mieszka nikt. W noc polarną w okolicach Nordkapp trudno jest przetrwać nawet w głębokim lesie nad brzegiem jeziora Inari w Finlandii, dokąd Samowie przenosili się na zimę przez tysiące lat.
Na siedziskach wszędzie leżą skóry reniferów. Na metalowym stelażu nad ogniskiem grzeje się stary czajnik. Wodę Risten przyniosła ze źródełka, jednego w wielu wypływających z pobliskiego klifu. Gospodyni proponuje kawę. Jacobs.
- Cesarz Bonaparte, kiedy dowiedział się o istnieniu naszego ludu, kazał swoim naukowcom zbadać, czy jesteśmy jeszcze ludźmi - uśmiecha się Risten Lango. - Sprawdzali, jaki mamy rozstaw oczu i szerokość nosa. Twierdzili, że w Laponii człowiek nie może żyć. Jeszcze kilka pokoleń temu uważano naszą ziemię za krainę wiecznej nocy, prawdziwy koniec świata. I dobrze, mieliśmy dzięki temu święty spokój.
Mniej niż 100 tysięcy
Rdzenne ziemie Samów rozciągają się od środkowej Norwegii, przez północno- zachodnią Szwecję, północną Finlandię i północną części Półwyspu Kolskiego w Rosji. Samowie zostali wyparci przez plemiona fińskie i germańskie do Laponii. Tu nie chcieli żyć nawet Norwegowie, ani Finowie, ani nikt inny. Chrześcijaństwo przywędrowało do Laponii dopiero w XVIII wieku, a Indianie Europy luteranizm przyjęli w pełni dopiero w wieku XIX. Według oficjalnych danych norweskiego rządu w tym kraju żyje około 60-100 tysięcy Samów. W Szwecji - najwyżej 25 tysięcy, w Finlandii 6 tysięcy. Dane dotyczące Samów w Rosji są nieznane, jednak szacuje się, że może ich być około 2 tysięcy. Nie wiadomo ilu Samów przesiedlono na Syberię.
czytaj więcej:
123
kategorie:
nordkapp
zostaw komentarz:
komentarze internautów:2010-02-14 16:43
saami (+odpowiedz) Stary, czy pamietam!? Dobre klimaty były, głupi ludzie i ich podejrzany stosunek do reniferów....Choć ja się nie dziwię, bo te ich kobiety niespecjalnie piekne są...
Nasz patronat. Krzysztof Polak rusza na rowerową wyprawę do Norwegii.
Potężne kraby suną po dnie Oceanu Arktycznego pożerając wszystko na swej drodze








