Mężczyźni pracujący... są szczęśliwi
Radość handlowania. Istota kapitalizmu. Ci panowie zaledwie kilka razy w ciągu dnia mają kontakt z potencjalnymi klientami. Gdy przyjeżdża pociąg. I co? I jak się zachowują? Się nie przejmują.

Wszystkie dotychczas opublikowane relacje z wyprawy naszych reporterów do Workuty znajdziecie tutaj:
autor: Jacek Kiełpiński
Gdzie sikać w pociągu do Workuty?
Czy ci panowie są zadyszanymi, znerwicowanymi pracownikami systemu, którzy zamartwiają się koniecznością realizacji kolejnych debilnych pomysłów swoich pracodawców, bojących się z kolei większych od siebie nadzorców systemu i w jeszcze gorszym znerwicowaniu uczących się podkręcać tak zwaną śrubę? O, nie. Faceci, którzy w Kotłas-Uzłowoj rozstawili stragan przy torowisku, karierę w korporacji mają w dupie.
Ich klientami mogą być jedynie pasażerowie przejeżdżających tędy pociągów. A nie jest ich wiele. W przeciągu dwóch dób jesteśmy największym składem - z Pitra, czyli Sankt Petersburga, pociąg odjeżdża do Workuty, czyli kresu tej trasy, co dwa dni. Czyli, jest dość rzadka okazja zarobić. Ale oni się nie mizdrzą, nie zabiegają. - Chcesz kupić nasze przetwory i suszone ryby, to chodź. Nie chcesz, to paszoł won.
Ta stacja rozpoczynała dłuższą sanitarną zonę, to znaczy w praktyce okres, w którym w wagonach zamyka się ubikacje, żeby nikt nie narobił na tory.
- To gdzie mam zrobić siusiu? - wydukałem szczerze przerażony. Umundurowany, chudy opiekun wagonu, taki przypatrywacz, roześmiał się szczerze i poradził lać na haki między wagonami. Czyli w tej akordeonowatej przestrzeni. Tak, jakby to nie był już wagon, a pod nim nie były tory w sanitarnej zonie. Bo sanitarna zona, sanitarną zoną, ale są przecież odstępstwa.
- Lej śmiało - zachęcał.
Wybrałem skok w krzaki za tymi cudnymi sprzedawcami. Odprowadzili mnie wzrokiem dość ciężkim - miał kupować, a poszedł lać. Prymit z zapadnej Europy. Nie umie się zachować.
workuta
podróże
zostaw komentarz:
komentarze internautów:2010-02-18 03:51
re: mówisz prawdę? (+odpowiedz) Republika Komi
Rzeka Usa wije się przez tundrę i co roku zmienia koryto....
Wymarle dzielnice, dziurawy most, porzucone kopalnie. I cmentarze, gdzie grobów nie przybywa
Workuta życie codzienne
W Workucie nie ma kablówki. Jest za to dobra, rosyjska telewizja...
Polacy w łagrach Workuty
Wiedzie tu jeden tor kolejowy. Pod każdym podkładem leży jeden zesłaniec.
Tu wszystko sprowadza się do pogody. Albo ją potrafimy przeboleć, albo hodujemy nienawiść.
Gdy podróż wyzwala w człowieku homokupujensis, czas szamać suszone rybki
Podróż do Workuty
Pierwsza doba nie jest taka zła. Się pije, pije się. Puk puk, puk puk...


















