Krzywy sklepik, dobry sklepik
Teraz jesteśmy wolni, możemy wyjść. Chociaż na pięć minut, przecież nikogo pociąg nie zostawi, bo każda wagonowa swoje owieczki zna. I w czas zagoni do właściwego kupe.

Wszystkie dotychczas opublikowane relacje z wyprawy reporterów zwinki do Workuty znajdziesz tutaj:
autor: Jacek Kiełpiński
Na każdej stacji jest tak samo. Pasażerowie rosyjskich pociągów patrzą na rozkład jazdy wiszący w połowie długości każdego wagonu i wiedzą dokładnie, ile podczas postoju mają czasu na zakupy.
Im bliżej peronu położony sklepik, choćby i taki, skomponowany z przekrzywionej przyczepy, tym większe ma branie. A zresztą, po co ją prostować - przynajmniej rzuca się w oczy. Czyli ściąga klienta. Ech, te podstawy reklamy...
A tym razem na łowy ruszył też nasz drug w podróży, Żenia - to ten w białej koszulce i takichże skarpetkach oraz krótkich gaciach.
Co ci ludzie kupują? O dziwo, nie tylko piwsko, ale także jakieś żelki podejrzane, rybki suszone, ponoć najlepsze na przekąskę. Tak twierdzi Jura, czwarty pasażer naszego przedziału, z którym wypiliśmy za nieustającą przyjaźń polsko-rosyjską. Próbowałem tego ostro waniającego cuda. Smętnie słone i suche. Ci z kolejki biorą także cukierki, ciastka, paluszki, gumy do żucia - no, coś kupić trzeba, przecież stoimy!
Gdy ludzie odchodzą i pociąg rusza - sklepik umiera. Ten gość kucający przed nim to naganiacz. Zachęcacz robiący sztuczną kolejkę. Nędzna robota, nisko płatna. Ale zawsze. Czeka na kolejny pojezd. Nie traci energii.
workuta
zostaw komentarz:
komentarze internautów:2009-09-23 20:00
Workuta (+odpowiedz) nie wiem, co to w tym przypadku znaczy regularnie dodawać teksty, ale wydaje mi się, że jakiś nowy by nie zaszkodził. A co do tych, które są dostępne, ŚWIETNE.
Republika Komi
Rzeka Usa wije się przez tundrę i co roku zmienia koryto....
Wymarle dzielnice, dziurawy most, porzucone kopalnie. I cmentarze, gdzie grobów nie przybywa
Workuta życie codzienne
W Workucie nie ma kablówki. Jest za to dobra, rosyjska telewizja...
Polacy w łagrach Workuty
Wiedzie tu jeden tor kolejowy. Pod każdym podkładem leży jeden zesłaniec.
Tu wszystko sprowadza się do pogody. Albo ją potrafimy przeboleć, albo hodujemy nienawiść.
Podróż do Workuty
Pierwsza doba nie jest taka zła. Się pije, pije się. Puk puk, puk puk...



















