Sześć dych na godzinę
Pierwsza doba nie jest taka zła. Się pije, pije się. Puk puk, puk puk. Lepiej wódkę, bo po piwie chce się sikać, zwłaszcza w „zonie sanitarnej".

Wszystkie dotychczas opublikowane relacje z wyprawy naszych reporterów do Workuty znajdziecie tutaj:
autor: Radek Rzeszotek
Podróż do Workuty
Do Rosji jeździ się pociągiem. Podobno najlepiej wybrać się nad Bajkał, albo jeszcze dalej, pod chińską granicę. Tam jedzie się długo i daleko. Puk puk, puk puk.
- Warto jechać, wagony tam nowoczesne, z prysznicami. I telewizorem w każdym przedziale - wyznaje poważnie Żenia, nasz współtowarzysz podróży do Workuty, który pochodzi z Władywostoku. - Moja mama parę dni temu zaczęła wracać z Pitra do domu. Dziś środa? To pewnie jest gdzieś koło Irkucka. Jej tak samo puka w głowie...
Rytmiczne puk puk, puk puk. Równy rytm, 60 kilometrów nad godzinę.
W składach europejskiej części Rosji zasady od lat panują te same. W każdym wagonie urzędnik kolejowy w mundurze, zwany wagonowym. Bilety kupuje się imiennie, regulamin zabrania picia wódki (piwo to tylko „alkagolnyj napitok", niegroźny społecznie), kipiatok, czyli wrzątek z samowaru, dostępny za darmo w każdym wagonie. O zbliżającej się „zonie sanitarnej", wagonowa powiadamia z godzinnym wyprzedzeniem. Zgodnie z rozporządzeniem ministra transportu Rosji wszystkie pociągi przejeżdżające przez „zonę sanitarną" mają zakaz udostępniania toalet pasażerom.
- To gdzie mamy sikać? - pytamy wagonową zaniepokojeni widokiem pustych puszek po piwie „baltika 7".
Nie odpowiada.
- Jak to gdzie? Między wagony - wzrusza ramionami Żenia i mruga do mnie: dawaj flaszkę.
czytaj więcej:
12
kategorie:
workuta
zostaw komentarz:
komentarze internautów:2009-10-01 17:21
cupe..? (+odpowiedz) Wy burżuje cupe jechaliście?
2010-02-19 23:49
re: cupe..? (+odpowiedz) Republika Komi
Rzeka Usa wije się przez tundrę i co roku zmienia koryto....
Wymarle dzielnice, dziurawy most, porzucone kopalnie. I cmentarze, gdzie grobów nie przybywa
Workuta życie codzienne
W Workucie nie ma kablówki. Jest za to dobra, rosyjska telewizja...
Polacy w łagrach Workuty
Wiedzie tu jeden tor kolejowy. Pod każdym podkładem leży jeden zesłaniec.
Tu wszystko sprowadza się do pogody. Albo ją potrafimy przeboleć, albo hodujemy nienawiść.
Gdy podróż wyzwala w człowieku homokupujensis, czas szamać suszone rybki



















