Płyną Wisłą Meksykanie
...cd.Pychówką po Wiśle
Jak jaja barana
Ruszył za nami Pan Wisły. Stary wodniak w szybkiej, dużej motorówce. Gnał przeciwległym brzegiem. Z daleka wyglądał na policyjną motorówkę. Barwy białe i niebieskie, mocny silnik, duża fala spod dziobu. Za sterem siedział jednak stary, łysy Pan Wisły.
- Znaków wodnych, panowie, kurwa, nie znacie? - zawołał, kiedy postawił swoją motorówkę tak, że "Henia" uderzyła dziobem w jego stalową burtę.
- No właśnie nie znamy...
- A nie wiecie, że nie przechodzi się nad liną, tylko pod liną? - "Henia" bujała się niebezpiecznie na falach wzburzonych przez Pana Wisły i jego stalową łódź.
- No tego też nie wiemy...
- Ona napięta jest jak jaja barana! Przetneicie ją, to przejdzie przez was jak przez papier. Idźcie lewym brzegiem. Fala ma trzy metry, na nic nie wpadniecie. Tylko mi, kurwa, płynąć lewym nie prawym. Rozumiecie?
Nie mieliśmy nic więcej do powiedzenia. Pan Wisły pokręcił głową jak zatroskany ojciec. Odpłynął. Więcej go już nie spotkaliśmy. Nie było też barek z faszyną. Ani wędkarzy, rybaków, rolników przy krowach. Nikogo. Zatrzymaliśmy się przy ruinach zamku w Bobrownikach. Pozostało z niego o wiele więcej, niż z zamku w Złotorii. Dość głęboka fosa, kamienne fundamenty muru zewnętrznego, ruiny zamku głównego, nawet fragment piwnicy.W miejscu, gdzie kiedyś była brama wjazdowa, współcześni Meksykanie ustawili wielki kamień. Zapewne coś miał symbolizować.
Za Nieszawą była już tylko woda, drzewa i krzaczory. Marzyła nam się łacha. Odnaleźliśmy szczyt największej. Podeszliśmy do niej pod nurt. Zmieszaliśmy nasze ślady z tropami kormoranów i mew.
Płynęliśmy do zmroku. Na ostatni zachód słońca patrzyliśmy siedząc na łodzi. Do brzegu dobiliśmy przy ruinach w Złotorii. Gdyby nie klimat zamku, miejsce na nocleg byłoby beznadziejne- według meksykańskich norm. Blisko wody, bez widoku na cokolwiek pięknego. Pojawili się za to Iw, moje dzieci, Adah i Agatka, Anette von Fatale, i paru wędkarzy. Świeciła nam lampa ciśnieniowa. Polacy grali mecz z Czechami, podobno wspaniały. Nie wiem. Spędziliśmy tamtą noc na zamku, gdzie sześćset lat wcześniej armia Urlyka von Jungingena przygotowywała atak...
Rankiem Figurski zaczął wracać do Zdziarki. Wrócił.
czytaj więcej:
123
kategorie:
wisła
zostaw komentarz:
komentarze internautów:2010-03-19 00:05
(+odpowiedz) Szczerze mowiac, wyprawa daje rade, ale z tą ekspedycją po Amazonce nie ma absolutnie szans! Wasze zdrowie Meksykanie!
Portal zwinka.pl testuje kajak point 65 - szwedzki "morszczak" dobry też na niziny
Psychologiczna pomoc powodzianom
Jak powinna wyglądać pomoc psychologiczna powodzianom?
Unikalne lotnicze zdjęcia tamy we Włocławku i przerwanego wału w Świniarach
Złotoria powódź 2010 - relacja
Relacja z walki mieszkańców podtoruńskiej wsi z powodzią 2010




















