kajaki
forum
sklep

Gliniarz z żelaza

Rozmawiamy z Dariuszem Olewińskim, policjantem i triathlonistą, który podczas ubiegłorocznych zawodów Ironman rozegranych we Frankfurcie nad Menem uzyskał jeden z najlepszych czasów w historii polskich startów w tej morderczej dyscyplinie.

Zawody Ironman
zdjęcia: archiwum Dariusza Olewińskiego

Warto zajrzeć:

  • www.dariuszolewinski.pl
data publikacji: 2009-08-05

autor:
Adam Luks

Zawody Ironman

zwinka.pl: Zawody triathlonowe rozgrywane są na różnorodnych dystansach, ile trzeba przepłynąć, przejechać na rowerze i przebiec w tych najbardziej morderczych - w zawodach Ironman?

Dariusz Olewiński: Na początek przystawka - 3800 metrów wpław, potem 180 kilometrów na rowerze jako danie główne, a na deser klasyczny maraton, czyli 42 kilometry z haczykiem.

zwinka.pl: Dla większości ludzi samo przebiegnięcie maratonu wydaje się wysiłkiem wręcz niewyobrażalnym. Wy ruszacie do biegu mając już 180 kilometrów w nogach. Jakie to uczucie zsiąść z roweru po takim dystansie z myślą, że teraz trzeba będzie jeszcze przez kilka godzin biec?

D.O: Niepowtarzalne (śmiech). Moment przestawienia się z pedałowania na bieganie jest szczególny. W tych dwóch rodzajach sportu pracują różne mięśnie. Dwa pierwsze kilometry biegu to potworny ból, potem organizm się przestawia, przyzwyczaja do innego rodzaju wysiłku.

foto
3800 metrów wpław

zwinka.pl: Który z trzech elementów składowych triathlonu jest najbardziej wyczerpujący?

D.O: Trudno odpowiedzieć jednoznacznie. Do wody wskakujemy na samym początku, a więc pełni werwy i sił. Podczas jazdy na rowerze praktycznie nie ma ścigania, tu każdy wie, że musi po prostu pojechać swoje, nie można szarżować, bo odetnie człowieka na bieganiu. W przeciwieństwie do kolarstwa, w tych zawodach nie ma też mowy o żadnej współpracy, łączeniu się w kilkuosobowe zespoły. Pomiędzy kolejnymi zawodnikami muszą być zachowane 10-metrowe odstępy. Mijając konkurentów, trzeba zachować 3-metrowy odstęp również z boku. Tylko na stromych podjazdach sędziowie przymykają nieco oko na tę zasadę, na podjazdach stawka nieco się zacieśnia. O bieganiu już wspomniałem, dwa pierwsze kilometry to walka z bólem, przez kolejne 18 nogi zwykle „kręcą się" same. Zabawa zaczyna się tak na prawdę na ostatnich 20 kilometrach. Dzieją się wówczas rzeczy niebywałe. Jedni stają jak wryci, inni powoli człapią do przodu, walcząc ze skurczami, ci najlepiej przygotowani biegną do końca. Zawody Ironman to tak naprawdę właśnie te ostatnie 20 kilometrów biegu.

zwinka.pl: Jak wielu zawodników nie dociera do mety?

D.O: Na 2 tysiące osób, bo tyle zwykle startuje w zawodach Ironman, około 200 nie kończy biegu. Czyli nie tak wielu. Większość z nas ma pełną świadomość tego, na co się porywa i dobrze zna własne możliwości.


czytaj więcej:

123

kategorie: bieganie triathlon

fotofotofotofotofotofoto
Polub zwinkę:
komentuj zostaw komentarz:
podpis: *




turing < przepisz tekst z obrazka po lewej




komentujkomentarze internautów:

fotka
~sal
2010-02-19 01:31
* biegam, plywam, jeżdżę   (+odpowiedz)
Ale nie tak. duży szacun
 
© zwinka.pl 2020, portal podróżnika, podróże, wyprawy, przygody | o nas | kontakt | współpraca | zasady | partnerzy | polityka prywatności | regulamin | podążaj za zwinką na